Artykuły

Pierwszego listopada, jak co roku wybrałam się z rodziną na cmentarz. Od razu uderzyła mnie ilość kwiatów i zniczy. Było też bardzo dużo ludzi. To właśnie ich zachowanie wywołało we mnie sporo emocji i skłoniło do przemyśleń… 

Gdy wspólnie zapalaliśmy znicze na grobach bliskich, dookoła słyszałam wiele rozmów wypowiadanych przyciszonym głosem. Tematy były przeróżne – zaczynając od spotkań z długo niewidzianą rodziną i komentarzy typu: „Franek! Ale z ciebie wyrósł przystojny kawaler”, przez zaproszenia na poobiednią kawę, aż po najbardziej popularne komentowanie tegorocznej aranżacji najbliżej zlokalizowanych pomników. Zdarzały się też „kłótnie”, o jak najlepsze strategiczne rozstawienie zniczy. Był to moment, gdy poczułam rozgoryczenie. Z jednej strony - wszyscy zebraliśmy się na cmentarzu w tym samym celu – by uczcić pamięć o tych, którzy już odeszli, bo tak wynika (przede wszystkim) z mocno zakorzenionej w naszym kraju tradycji, ale też potrzeby serca. Z drugiej strony, czy ludzie wokół mnie pamiętali chociażby o zatrzymaniu się? Krótkiej chwili zadumy? Wypowiedzianej cicho modlitwie? W moim odczuciu nie. Skupili się na konsumpcjonizmie i «odfajkowaniu obowiązku». Z dzieciństwa nie pamiętam takich sytuacji. Mam w głowie krótkie urywki wspomnień, gdy całą rodziną stoimy w ciszy na cmentarzu, zapalamy znicze. Czy z biegiem lat coś się zmieniło? A może to ja dorosłam i zaczęłam zauważać więcej szczegółów? 

Obserwacje poczynione tego dnia przekonały mnie, że nie powinniśmy skupiać się tak na rzeczach materialnych, bo są one krótkotrwałe. Idealnie ustawiona kompozycja zniczy może zostać zniszczona już po godzinie, bo grób odwiedzą kolejni członkowie rodziny, którzy nie będą się przejmować estetycznym rozmieszczeniem. Największa chryzantema zwiędnie, a najpiękniejszy stroik straci swoją urodę wraz z upływem jesiennych, deszczowych, wietrznych dni. Myślę, że w dniu Wszystkich Świętych powinno chodzić o wspomnienie tych, których nie ma już wśród nas. Dla wiernych to dobry moment na modlitwę za nieśmiertelną duszę lub po prostu zwykłą refleksję, chwilę tęsknoty, na którą być może wielu z nas nie ma czasu na co dzień. Pamiętajmy, że wszystkie „gadżety”, na które często wydajemy niemałe pieniądze, to tylko symbole, które ostatecznie i tak wylądują w koszu na śmieci.

Zdjęcie: pixabay.com

pertutti bhelios bmediatory brzeszow stolica bspotkania z podrozami brzeszow b