Tor Podolany, tzw. „Mała Finlandia” jest tak nazywany ze względu na jedyny w swoim rodzaju klimat i rodzaj nawierzchni z jakiej jest zbudowany. Ten może kojarzyć się z trasami OES'ów z legendarnej w świecie rajdowym Finlandii. W Polsce jest bardzo mało miejsc, gdzie regularnie odbywają się treningi na szutrze. Obiekt zawiera sporo możliwych konfiguracji trasy, a ta jest dosyć regularnie zmieniana, długość może oscylować w okolicy 5 km. W sporej mierze składa się z sekwencji zakrętów z kilkoma prostymi służącymi do dosyć sporego napędzenia się. Warto też nadmienić, że właściciele dbają o równość nawierzchni i po treningach wygładzają ją.

Troszeczkę intryguje, dlaczego tak mało osób jest świadomych istnienia tego miejsca. Po pierwszej wizycie tam zastanawiałem się: dlaczego sam tak późno dowiedziałem się o nim? Może to wina kiepskiej promocji obiektu? To nie przeszkodziło np. Kajetanowi Kajetonowiczowi lub Zbigniewowi Gabrysiowi, aby pojawić się tam.

Miło, że Tor jest otwarty dla każdego, niezależnie czy to auto rajdowe, terenowe, przerobione auto cywilne lub nawet pojazd, który niebawem skończy swoje żywota. Organizatorzy dodatkowo oferują pomiar prędkości. Może to sprzyjać rywalizacji z innymi uczestnikami treningi i możliwość zorientowania się jakie czasu potrafimy wykręcić.

Informacje o zbliżających się treningach i sytuacji na torze możecie odnaleźć tutaj:

www.facebook.com/torpodolany

 

 

fot. Krzysztof Klimek