logo wsiiz main

POLECAMY

Wywiady
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Cykl wywiadów pt. "Kobiety w nauce" rozpoczynają pytania o to, jak układa się kobieca współpraca na polu naukowym, jakie pierwsze kroki powinny postawić panie na ścieżce kariery w tym obszarze, oraz czy kobiety są lepszymi naukowcami od mężczyzn. Odpowiedzi na te, ale i inne tematy w rozmowie z intro.media udzieliła adiunkt w Katedrze Mediów, Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania, dr Barbara Przywara.

Intro.Media: Rozpoczęła Pani współpracę ze WSIiZ 1998 roku, niemalże od początku istnienia uczelni. Czy pamięta Pani swoje emocje związane z pierwszymi dniami w pracy?

Barbara Przywara: Każdy pod koniec studiów zastanawia się: co dalej. Mi naturalnym wydawało się pozostanie na macierzystej uczelni. Jednak jeden z wykładowców zapytał mnie kiedyś dlaczego nie spróbuję właśnie na WSIiZ. Zawsze mnie ciągnęło do czegoś nowego, innego. Pamiętam nawet, że temat mojej pracy magisterskiej był zupełnie nie związany z moją specjalnością (praca socjalna), bo już wtedy pisałam o mediach i ich oddziaływaniu. Sama musiałam przekopywać się przez mnóstwo literatury, poznawać rzeczy, których nie było w programie studiów itd. Pomysł zatem by spróbować na innej zupełnie uczelni wydał mi się dobrym początkiem na rozwój naukowy. Faktycznie to był mój pierwszy kontakt z zupełnie innym typem uczelni, innym trybem pracy. Tu też trafiłam od razu pod naukowe skrzydła Profesora Jerzego Chłopeckiego i poznałam wielu fantastycznych współpracowników przez te lata.

IM: Czy łatwo było zaczynać pracę jako wykładowca, a zwłaszcza łączyć to z początkiem drogi naukowej?

BP: Takim moim pierwszym, związanym z dydaktyką, doświadczeniem było to, że usłyszałam od prof. Chłopeckiego, że mam prowadzić zajęcia z przedmiotu, o którym nic wcześniej nie słyszałam. (śmiech) To było takie pierwsze wyzwanie dla mnie.

Pamiętam, że obłożyłam się wtedy na dwa tygodnie książkami, po czym przygotowałam sobie materiał na całe pół roku. Nie miałam potem skrupułów, żeby wymagać od studentów, skoro ja w ciągu dwóch tygodni poznałam to, czego niektórzy uczyli się w pół roku. (śmiech)

przywara 1

Wspaniałym mentorem był od początku dla mnie prof. Chłopecki. Zawsze dużo wymagał, zawsze motywował, inspirował, dopytywał, pomagał i wspierał prace swoich doktorantów. W toku wielu dyskusji powstawały nowe pomysły na to, co dalej robić. W ten sposób uczyliśmy się pracy zespołowej - niezwykle istotnej w działalności naukowej.

IM: Jednak współcześni studenci chyba niechętnie pracują w grupach. Jak Pani uważa, czy faktycznie tak jest?

BP: Ja bardzo cenię taką pracę. Kiedy chodziłam jeszcze jako studentka na seminaria magisterskie, nasz promotor zawsze bardzo nalegał na to, abyśmy przychodzili wszyscy razem. Współcześni studenci bardzo tego nie lubią, ponieważ każdy z nich uważa, że skoro ma inny temat, to po co ma słuchać tego, co ktoś inny robi. Ale przecież wiele naszych zainteresowań opiera się na podobnej literaturze, trochę podobnych zagadnieniach. Poza tym błędy, które ktoś robi, każdy też czasami popełnia. Te wspólne dyskusje, niektóre uwagi osób z seminarium, mogą okazać się bardzo pomocne, czasem może nawet bardziej niż uwagi promotora.

W pracy naukowej taka dyskusja ma ogromne znaczenie, ponieważ wychodzenie poza swoje własne dyscypliny naukowe otwiera inne perspektywy, rodzi nowe pomysły.

IM: Czy biorąc pod uwagę  doświadczenia zdobyte na samym początku rozwoju naukowego może Pani pokazać, na jakimś swoim przykładzie, na ile praca zespołowa jest skuteczna?

BP: Patrzenie na ten sam temat z różnych perspektyw naukowych zastosowałyśmy w naszym eksperymencie społecznym #BezSieci. Zebrali się wtedy w zespole specjaliści z różnych dziedzin. Było spojrzenie i językoznawcy, i medioznawcy, i socjologa. Nagle okazało się, że każda z nas patrzy z innej perspektywy na problem i na wyniki badań. Gdyby nie praca zespołu, dyskusji, wspólnych działań nie udałoby się tego badania zrealizować.  

IM: Jeżeli mówimy już o badaniu #BezSieci, tak patrząc z perspektywy czasu, co to badanie Pani dało, jeżeli chodzi o codzienne korzystanie z internetu?

BP: Pierwsza rzecz, która pojawiła się po eksperymencie, to jest uświadomienie sobie tego, że jeżeli jesteśmy bardzo mocno zanurzeni w sieci, to bardzo trudno nam się jest z tego wyzwolić. Tzn. faktycznie okazuje się, że wszystko jest ważne, że wszystko jest  ciekawe, że nie zauważam zupełnie upływu czasu.

Eksperyment pokazał mi, że czas ma wymierne znaczenie, że informacje, które mnie tak naprawdę w tamtym momencie omijały, nie są aż tak ważne, by się obawiać, że coś faktycznie mnie ominie. Przez pewien czas po eksperymencie, zdecydowanie bardziej świadomie korzystałam z pewnych funkcjonalności związanych z internetem. Ostatnio jednak znowu zaczynam u siebie odczuwać taką potrzebę detoksu od internetu :)

#BezSieci – eksperyment naukowców WSIiZ
IM: Czyli detoks internetowy…. myślę, że współcześnie może to być trudne.  (śmiech)

BP: Jak każda dieta (śmiech). Nasze badanie zainspirowało mnie także do poszukiwania publikacji i tematów, które związane są z wpływem intensywnego korzystania z internetu szczególnie przez młode osoby. Mówi się coraz częściej o uzależnieniu, coraz śmielej. Do tej pory miało to taki wymiar bardziej publicystyczny. W naszym eksperymencie spróbowaliśmy uchwycić to zjawisko empirycznie. Gdy po badaniu jedna z psychologów terapeta uzależnień czytał wypowiedzi uczestników, nie miał wątpliwości co do tego, że są to wskaźniki wyraźnego uzależnienia od sieci.

IM: Czy po podsumowaniu eksperymentu, zauważyła Pani jakąś nietypową tendencję, na której Pani się nie spodziewała?

BP: Tak, w naszym eksperymencie zobaczyłyśmy, że im starsi byli studenci, tym więcej mieli pomysłów na to jak zagospodarować swój wolny czas bez internetu. Im młodsi - tym trudniej. Nie mam internetu - to co mam robić? Tak wygląda zmiana pokoleń. (śmiech)

przywara 2

IM: Wracając do pracy naukowej “od kulis”. Jak to jest w Pani przypadku - czy jest możliwość połączenia działalności naukowej z prowadzeniem rodziny, wychowywaniem dzieci?

BP: Jak widać jest możliwe, choć dla kobiety nie jest to łatwe zadanie. Jest to czasami bardzo trudna decyzja życiowa - czy poświęcić się całkowicie nauce, czy łączyć tę pracę z życiem rodzinnym. Dla mnie osobiście rodzina jest bardzo ważną częścią życia. Oboje z mężem jesteśmy naukowcami, zatem wspólnie się zawsze wspieraliśmy i w życiu rodzinnym i naukowym.

Obok oczywistej “rywalizacji” o czas, łączenie pracy naukowej i życia rodzinnego może mieć unikatowe walory. Na przykład obserwując swoje własne dzieci, możemy uczyć się poprzez ich doświadczenie - dla moich zainteresowań naukowych to bardzo inspirujące, gdy mogę z moimi nastoletnimi dziećmi dyskutować o internecie. Ponadto taki styl życia  uczy cierpliwości, ustalania priorytetów, umiejętność organizowania pracy. A przecież w nauce to są bardzo ważne umiejętności. Jest taka zasada, że im mniej ma człowiek obowiązków, tym jakoś mniej ma czasu, który może poświęcić na różne kwestie. Natomiast, im więcej pojawia się obowiązków, tym bardziej jesteśmy w stanie zorganizować swój czas.  Poza tym kobiety są z natury wielozadaniowe. (śmiech)

IM: Zgadzam się, ale jeżeli wliczymy w to jeszcze pracę administracyjną, dodatkowe obowiązki na uczelni itd. Czy trudno jest to połączyć?

BP: Godziny organizacyjne czasami wymagają dużego zaangażowania. Do niedawna na przykład w zastępstwie przez półtora roku wspierałam organizacyjnie Akademię 50+. Wymagało to ode mnie i czasowego i koncepcyjnego zaangażowania, ale dawało też sporo satysfakcji. Przez wiele lat pracowałam w zespole badawczym, co rozwijało umiejętności związane z prowadzeniem badań społecznych i jest bardzo przydatne także dla pracy naukowej. Wszystko zależy od tego, w jakiej dziedzinie, w jaki sposób i jakiego typu prace administracyjne się wykonuje.

IM: Co by Pani powiedziała młodym kobietom, dziewczynom, które dopiero zastanawiają się czy wejść w działalność naukową?

BP: Od pasji nie uciekniesz. Jeżeli to nauką jest twoją pasją, to zawsze to będzie za tobą “chodzić”. Nie da się uprawiać nauki bez tej “iskry”. Jeśli chcesz sprawdzić czy to dla ciebie angażuj się w projekty naukowe na uczelni, czytaj, bierz udział w różnych spotkaniach, wykładach, kołach naukowych. Jeżeli już w czasie studiów widać te predyspozycje, to warto spróbować.  Potrzebujemy bowiem kobiet w nauce. Kiedyś Maria Skłodowska - Curie musiała pokonać wiele trudności, by realizować swoje pasje naukowe. Dziś nie ma już przynajmniej formalnych przeszkód by rozwijać się naukowo, więc: dziewczyny do nauki!

Herb Miasta Rzeszowa
Rzeszów - Stolica innowacji
Teatr Przedmieście
ALO Rzeszów
Klub IQ Logo
Koło Naukowe Fotografii WSIiZ - Logo
acropip Rzeszow
drugi wymiar logo
akademia 50plus