logo wsiiz main

POLECAMY

Sylwia Knap

Wywiady
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
Lato dla studentów to czas wypoczynku, wspólnych wycieczek czy wylegiwania się na leżaku. Nie martwiąc się o kolokwia, egzaminy czy projekty, żyją beztrosko przez trzy miesiące. Niestety nie zawsze idzie to w parze z aktywnością fizyczną. Zapewne zadbanie o swoją sprawność większości kojarzy się z nudnymi lekcjami wychowania fizycznego lub nadmiernym wysiłkiem. Tymczasem ruch nie zawsze taki jest! Możecie przekonać się o tym, czytając rozmowę z Kamilem Walczykiem, założycielem szkoły tańca LEMON SALSA.

 

Olga Robutka: Czy dużo macie wśród swoich uczniów studentów?

Kamil Walczyk: W sumie nie prowadzimy statystyk, ale patrząc po grupach to około jedna czwarta, jedna trzecia jest w wieku studenckim.

OR: Co ich tu przyciągnęło?

KW: Przeważnie jest to poczta pantoflowa. Jedni są z polecenia, a część dowiaduje się z Facebooka.

OR: Jak zainteresować studentów?

KW: Moja przygoda z tańcem zaczęła się na pierwszym roku studiów, dzięki koleżance, która mnie namówiła. Myślę, że to jest najlepszy wiek, ponieważ im później się zaczyna, tym więcej jest utrwalonych nawyków ruchowych. Ciężko je później zmienić, aby prawidłowo tańczyć. Natomiast  u osób w wieku studenckim jeszcze da się to zrobić. Jak ktoś ma ambicje, aby zostać wybitnym tancerzem, to jest to właściwy czas, żeby zacząć. Oczywiście nie wymagamy od kursantów perfekcji, bo uczymy tańców socjalnych, które tańczy się na imprezach. Chodzi tu przede wszystkim o dobrą zabawę.

OR: Nie wszyscy mają odwagę zapisać się na pierwsze zajęcia. Czasem są to obawy związane z tym, że nie wiadomo na jakich ludzi się trafi, albo że nie uda się wpasować w społeczność. Jak to przezwyciężyć?

KW: Na pewno aby się przełamać, to trzeba pójść i się przełamać. Nie mamy magicznego przepisu jak zachęcić ludzi do tańca. Na pewno jest to okazja do poznania wielu nowych osób. U nas jest taki system, że nie wybieramy sobie jednego partnera na cały kurs, tylko każdy tańczy z każdym. Dzięki temu te relacje między nimi się szybko się zacieśniają. Taka grupa po jednym, dwóch miesiącach staje się naprawdę zżyta - organizują sobie własne spotkania czy wyjazdy.

Przeważnie jest tak, że panowie mają większy problem z przełamaniem się. Z kolei panie mają to bardziej we krwi. Panów trzeba przekonać, ale jak już się uda to nie potrafią bez tego żyć. Mamy kursantów, którzy chodzą od początku istnienia tej szkoły, czyli od siedmiu lat. Część z nich robi sobie roczną przerwę, po czym wracają na zajęcia. Ludzie, którzy uczęszczali na nasze kursy pięć lat temu, podczas naszego ostatniego spotkania nad Wisłokiem przyznają, że brakuje im tego. Brakuje im tej społeczności. Także taniec to jest coś, co może w pewnym stopniu uzależniać.

OR: Co sprawia nowym trudność?

KW: Staramy się tak prowadzić zajęcia, żeby były przystępne dla początkujących. Nie rzucamy ludzi na głęboką wodę, ucząc od razu mnóstwa figur czy kroków. Przede wszystkim stawiamy na zabawę tańcem i aby było go jak najwięcej. Nawet przy prostych krokach najpierw je wiele razy ćwiczymy, a dopiero potem wprowadzamy skomplikowane rzeczy. Co do innych trudności, najważniejszy w tańcu jest rytm. Nie każdy jest w stanie go od razu wyczuć, ale praktyka czyni mistrza. To nie jest tak, że nie da się kogoś nauczyć tańczyć. Są takie osoby, które na początku nie rokowały, a są do dzisiaj i wymiatają.

OR: Dlaczego warto zapisać się na lekcje tańca?

KW: Nauka tańca pozwala nam poznać dużo nowych ludzi. Tworzy ona w naturalny sposób społeczność, która jest niczym druga rodzina. Po zajęciach często ze sobą rozmawiają, wychodzą na miasto. Część z nich poznało dzięki tańcu swoich partnerów, a niektórzy z nich mają już dzieci. Nie ma u naszych kursantów podejścia na zasadzie, że po zajęciach nie utrzymujemy ze sobą kontaktu.

W moim przypadku, byłem namawiany do tańca przez koleżankę. Opornie do tego podchodziłem, ale jak spróbowałem, to mi się bardzo spodobało. Już po paru miesiącach nauki poproszono mnie, abym został instruktorem. Więc pasja zwyciężyła.

OR: Jakie korzyści zdrowotne płyną z regularnego tańczenia?

KW: Taniec daje nam dużo endorfin, człowiek jest w znacznie lepszym humorze po zajęciach. Dużo psychologów mówi, że to jest też dobra terapia. Ludzie tańcząc pomagają sobie wyjść z depresji. Ta forma aktywności to również jeden z najzdrowszych sportów. Angażujemy do ruchu całe ciało, wszystkie mięśnie – plus, taniec najmniej obciąża stawy. To także sport, który całościowo wpływa na organizm.

Przeczytaj także: Turniej plażówki na wodzie

OR: Wakacje to dobry okres, aby spróbować czegoś nowego. Czy wasza szkoła prowadzi zajęcia letnie?

KW: Kurs z każdego stylu, którego uczymy w szkole czyli salsa, bachata i west coast swing zaczyna się w pierwszym tygodniu września. Natomiast jeśli chodzi o wakacje, to organizujemy imprezy plenerowe nad Wisłokiem. Aktualnie są to wydarzenia co drugą sobotę w NOBO na wodzie, tuż obok NOBO restauracji. Każdy może przyjść, zobaczyć jak to wygląda, potańczyć. Od siedmiu lat zajmujemy się organizacją tych imprez i dzięki nim wiele osób decyduje się na naukę tańca.

OR: Czy mógłby Pan podzielić się paroma szczegółami odnośnie samej szkoły?

KW: Nasza szkoła istnieje już od siedmiu lat i mamy już trzecią lokalizację. Zaczęło się od tego, że koleżanki nakłaniały mnie aby założyć szkołę w Rzeszowie. Na początku nie byłem do tego przekonany, bo mam inne wykształcenie, ale jak już zacząłem, to bardzo szybko się rozrosło. Średnio co dwa lata przenosiliśmy się z powodu tak dużego zainteresowania. Mamy społeczność, która liczy ponad tysiąc osób, a nasza szkoła tańca jest największą powierzchniowo na podkarpaciu.

OR: Jakich stylów tańca uczycie?

KW: Salsa pochodzi z Kuby, ma ona dużo odmian. Tą której uczymy jest salsa kubańska. To taniec uliczny, gdzie kubańczycy wychodzą na ulicę, grają na wszystkim na czym się da, tańczą salsę. Ten styl jest bardzo dynamiczny i o szybkim tempie. Jak ktoś chce się wyszaleć w tańcu, to salsa jest dla niego idealna.

Zaraz obok Kuby znajduje się Dominikana, następna wyspa, gdzie z kolei tańczą bachatę. Te style się trochę przenikają, ponieważ są rytmicznie podobne. Natomiast sam charakter tego tańca jest trochę spokojniejszy. Obecnie na popularności zyskuje jej odmiana, bachiata sensual. Ten taniec jest romantyczny, wolniejszy. Panowie lubią tańczyć w tym stylu.

Natomiast west coast swing to styl, który mamy od dwóch lat.  Wprowadziła go nasza para instruktorów, która zaczynała od bachaty i tańca towarzyskiego. Jest to taniec z ameryki, również socjalowy, czyli bardziej imprezowy. W west coastie mamy dużo improwizacji i można go tańczyć do każdej muzyki, w odróżnieniu od dwóch poprzednich, które mają swój charakterystyczny styl muzyczny. Odnośnie dynamiki tego tańca, jest on gdzieś po środku między spokojniejszą bachatą i dynamiczną salsą. Jeżeli ktoś lubi interpretować muzykę, jest to bardzo dobry styl dla niego.

Przeczytaj także:
Wynajem mieszkania - czy sprawia to trudność?

 

Herb Miasta Rzeszowa
Rzeszów - Stolica innowacji
Teatr Przedmieście
ALO Rzeszów
Klub IQ Logo
Koło Naukowe Fotografii WSIiZ - Logo
acropip Rzeszow
drugi wymiar logo
akademia 50plus