Artykuły
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

30 lat obrad Okrągłego Stołu. Właśnie tyle czasu minęło już od wydarzenia, które na dobre zapisało się na kartach polskiej historii. Mimo wielkiego entuzjazmu, radości i pierwszych myśli o demokratycznej Polsce, wydarzenie to od początku budziło pewne kontrowersje. Jakie?

Obrady Okrągłego Stołu, już od pierwszych momentów wzmiankujących możliwość rozmów opozycji z władzą, budziły ogromne kontrowersje. Do dzisiaj istnieje w Polsce podział na zwolenników i przeciwników tego rozwiązania. Wedle tych drugich, w Magdalence, podczas "libacji", zdradzony został interes Państwa. Krytykanci układu okrągłostołowego argumentują, że PRL prędzej czy później i tak rozpadłaby się ze względu na ogromne długi wobec zachodnich wierzycieli, i nie nastąpiłby scenariusz najgorszy, mówiący o interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Polsce. Ich zdaniem wszystkie wydarzenia na przełomie lat 1988 - 1989 były tylko pretekstem do przedłużenia w kraju nad Wisłą komunistycznej władzy, co popierają chociażby decyzją o zaniechaniu lustracji (proces ujawniania faktu pracy bądź służby w organach bezpieczeństwa państwa w latach 1944 - 1990) czy „uwłaszczeniem się” byłych członków PZPR.

Kornel Morawiecki, działacz ówczesnej opozycji, nazywa obecnie obrady „okrągłego stołu” "zgniłym kompromisem". Twierdzi, że potencjał Polski oraz „Solidarności" został zmarnowany, a zwycięsko z całej sytuacji wyszła komunistyczna władza. Większość publicystów prawicowych również uważa, że spotkania w ramach debaty o nowym kształcie polskiej państwowości były „przykrywką", „hucpą", czy też „zdradą". Według tych głosów „okrągły stół” zapewnił komunistom brak odpowiedzialności sądowej za decyzje podjęte w czasach ich rządów (stan wojenny, pacyfikacje, morderstwa), co miały potwierdzać słowa premiera Tadeusza Mazowieckiego o „oddzieleniu przeszłości grubą kreską", których skrajnie odległe poglądowo interpretacje ciągle rozbrzmiewają przy okazji rocznicy powołania pierwszego niekomunistycznego rządu (choć i co do niekomunistyczności da się usłyszeć zdania negujące, które popierane są faktem obecności ośmiu członków PZPR i ZSL w rządzie).

Strona opowiadająca się za słusznością rozmów z władzą przy Okrągłym Stole argumentuje swoje stanowisko pokojowym rozwiązaniem napiętej sytuacji nie tylko w kraju, ale także w rejonie państw należących do Układu Warszawskiego. Warto w tym miejscu przywołać słowa Adama Michnika:

Choć powodem, dla którego komuniści zgodzili się spotkać z opozycją przy Okrągłym Stole, była zapaść gospodarki i niewypłacalność zadłużonego po uszy państwa, to reformy gospodarcze nie były najważniejszym punktem rozmów. Liderzy PZPR wiedzieli, że nie mają społecznej legitymacji, by przeprowadzać trudne reformy gospodarcze, zaś „strona społeczna” nie do końca zdawała sobie sprawę z głębokości kryzysu. Chodziło więc o to, by złożyć na opozycję część ciężaru władzy i odpowiedzialności za państwo, a tym samym zyskać akceptację społeczeństwa dla reform

oraz Tadeusza Mazowieckiego odpowiadającego na stwierdzenie, że komunizm i tak upadłby, nawet bez rozmów okrągłostołowych, które w pełni ukazują argumentację tejże strony:

To zupełnie bezwartościowa teza, bo niepodlegająca weryfikacji. Typowy przykład myślenia ahistorycznego. Jesień narodów rozpoczęła się w Polsce, i to my byliśmy pierwsi. Sekwencja trzech wydarzeń: Okrągły Stół; wyborcze zwycięstwo „Solidarności” 4 czerwca 1989 r. i utworzenie mojego rządu, z pierwszym niekomunistycznym premierem w istniejącym jeszcze wówczas bloku radzieckim, dało początek efektowi domina i przyniosło wolność narodom Europy Środkowo-Wschodniej. Oczywiście zaistniały ku temu odpowiednie warunki. Pierestrojka Gorbaczowa w Związku Radzieckim i głęboki kryzys gospodarczy państwa, kryzys moralny władzy w schyłkowej fazie PRL. Ale jak wyglądałby koniec komunizmu bez Okrągłego Stołu? Nie wiemy”.

Janusz Korwin – Mikke powiedział niegdyś, że:

„(…) cały ten okrągły stół był zmontowany przez polską bezpiekę. W dalszym ciągu żyjemy w tym samym ustroju, jest tylko inna fasada, przemalowana z czerwonej na różową”. Paweł Kukiz śpiewał „Dnia 4 czerwca roku pamiętnego  zebrała się banda stolca okrągłego. Kiszczak i Jaruzelski, moskiewskie pachołki, ze zdrajcami ludu podzielili stołki”.

Słowa obu Panów, pomijając błąd w dacie popełniony przez obecnego posła, ukazują jednoznacznie opinie, uogólniając – prawicy, na wydarzenia okrągłostołowe. Jak zawsze w Polsce, istnieją dwie spierające się z sobą strony, które – trzeba przyznać – mają bardzo mocne argumenty na potwierdzenie swojej tezy. Tekst ten, w założeniu, od samego początku miał być bezstronny. Aby zachować wyważenie, w trakcie  powstawania części pierwszej i drugiej użyte zostały książki prof. Andrzeja Garlickiego pt. „Historia 1939 – 1998” oraz prof. Wojciecha Roszkowskiego pt. „Historia Polski 1914 – 2015” - naukowców, którym światopoglądowo bliżej, odpowiednio – do lewej i prawej strony politycznego dyskursu. Przyznać trzeba, że obaj Panowie starali się zachować wyważenie w ocenach politycznych wydarzeń i przedstawili Okrągły Stół wespół z jego historią jak najbardziej to możliwe rzetelnie i sprawiedliwie, nie unikając jednak wartościowania bądź komentarzy do niektórych aspektów.

Nie ulega żadnej wątpliwości, że przemiany mające miejsce pod koniec lat 80. XX wieku jak i po nich następujące miały ogromny wpływ na teraźniejszą rzeczywistość. Upadająca komuna, której symbolem stały się ulice pełne strajkujących Polaków oraz puste portfele i sklepy, została zastąpiona kapitalizmem oraz demokracją. Po pewnym czasie myśl polityczna formułowana m.in. przez Platona i Marksa ostatecznie upadła w całym tzw. „bloku wschodnim”. Jaki w tym udział miał Okrągły Stół? Zdania są podzielone. Żadna ze stron nie może jednak zanegować jednego – jest to wydarzenie zaliczane do najważniejszych w historii powojennej Polski

 

Część I – 30 lat Okrągłego Stołu, geneza i przebieg wydarzeń, znajdziecie tutaj

 

Foto: PAP/Damazy Kwiatkowski

pertutti bhelios bmediatory brzeszow stolica bspotkania z podrozami brzeszow b