Artykuły
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

No nie dogada się z babą dziad. Baba chce, ale nie powie, bo domyślić się ma dziad. Z kolei dziad myśli o czymś innym, aniżeli baba by chciała, i tak w koło Macieju. Wedle baby najczęściej o innej babie dziad myśli, ale to tylko pogłoski, bo wejść w głowę dziada trudno. Za to na głowę łatwo. Przynajmniej babie.

Sprawił tak ktoś, wedle swej nieskończoności, że różni się baba od dziada. Fizycznie, psychicznie - ogólnie inni jacyś są. Podobno to specjalnie, coby się mieli dogadać i wzajemnie uzupełniać. Żeby równowaga była, baba dziada chciała i odwrotnie, takie porozumienie ponad podziałami dla obopólnej korzyści. Jednak czasem to się nie da. Nie zazębiają się te tryby, zwłaszcza gdy dziad i baba włączą swoje spersonalizowane tryby. Kilka ich jest na wyposażeniu, w wersji podstawowej, z czasem rozwijane przez społeczeństwo, czy rodzinę jako pierwotne pole do rozwoju oprogramowania. Taki deweloper z tej podstawowej komórki społecznej trochę, nie gorszy od największych na świecie obecnie.

Ona mówić lubi. Zazwyczaj przynajmniej. Dużo najlepiej, o życiu doczesnym. Takim "docześniejszym" niż doczesnym, sprzed kilku godzin najpóźniej. Co to się jej stało w ciągu dnia, albo i w nocy nawet, jeśli w śnie się jej przyśni, że ją dziad zdradza. Cham jeden, ostatni. Jak on tak mógł, przed jej oczyma, z inną się chędożyć. A przysięgał wierność i uczciwość, i że nie opuści do śmierci, do samego końca. Mojego lub jej. Te opowiadania wzbogacone dużą dawką analizy są, która pozwala wyciągać daleko idące wnioski. Tak dalekie, na jakie baba ma ochotę w momencie prezentowania. I jeszcze gestykulacja ważna jest, i artykulacja wraz z modulacją - z tego chłop wywnioskować może, czy winny był, czy jednak dostanie dzisiaj wieczorem. Obiadokolację, bądź kolację, zależy czy to "babodziadowy" duet nowoczesny, czy taki bardziej konserwatywny.

Ważne, żeby dziad słuchał, co baba ma do powiedzenia. Notować najlepiej powinien, bo nawet nie zdąży wzroku odwrócić na mebel bądź ścianę, a już zostanie sprawdzony z wiedzy bieżącej. Taka kartkówka lotna, dająca przejście do następnego etapu opowieści. Czy to nagroda, czy kara - trudno stwierdzić. Zależy jakie aparaty represji przewidziała baba za oblanie testu. Jeśli się tylko odzywać nie będzie do końca życia, to można niezdanie zaryzykować. Gdy jednak stawka o pożycie się rozbija, tu już matematyczne umiejętności z obliczania proporcji i prawdopodobieństwa przydać się mogą. Na ile dziad może sobie pozwolić, aby ona, od czasu do czasu, pozwoliła. Ryzyko jednak, wydaje się, jest nieobliczalne, dokładnie tak jak baba.

Dziad za to niedomyślny jest jak mało kto. Już łosie, jelenie, sarny, dziki, kuny i jenoty bardziej rozgarnięte są niż on. Nie potrafi faktów łączyć, szczegółów odnajdywać, na dwa kroki wprzód przewidywać działań baby. O wielozadaniowości słyszał, ale to jedyne, co miał z nią wspólnego. Nie dzieli się swoimi przemyśleniami nader często, a jeżeli już to robi, to zwykle dlatego, że jego zdaniem zupa za słona wyszła, a jajko na miękko twardym wyszło. No i jeszcze o sporcie i polityce czasem wspomni - że on by lepiej skoczył(baba zwykle dodaje wówczas, że chyba na babę), strzelił celniej i służbę zdrowia uzdrowił, bo te miernoty z Wiejskiej jedyne na czym się znają, to na braniu cudzych pieniędzy. A baba by tak chciała porozmawiać o problemach swoich, domysłach, opiniach o sąsiadce...

W sumie ci sąsiedzi, to wcale tacy źli nie są. Sprawiają, że mają się w czym dziad z babą zgodzić. Bo baba sąsiadka jak ostatnia flądra wygląda ostatnio, a dziad sąsiad pali w piecu plastikiem i zatruwa wszystkich. Wreszcie, gdy baba się odezwie na ich temat, to dziad ją zacznie słuchać, a i własne przemyślenia do dysputy dołączy. Co oni by zrobili bez tych ludzi zza płotu? Pewnie to, co na co dzień, czyli próbowali się dogadać, pomimo różnych priorytetów. Bo babie chodzi o to, aby się wygadać, a nie poradę otrzymać. A dziad jak już raz na ruski rok baby posłucha, to radzić jej zacznie, co zrobić, aby inaczej, głównie lepiej, było. I żadnemu nie zależy, żeby się dogadać, na to wygląda przynajmniej. Bo mimo że po Polsku oboje mówią, to nie rozumieją się kompletnie i brną w tym sporze do nieokreślonego końca.

I jak tu jedno z drugim wytrzymać ma? Jak ma świat nadal istnieć, jak stabilnie ma być, skoro nie potrafią baba z dziadem jednym głosem mówić? Ano po to się człowiek uczy całe życie, aby oprócz wiedzy o rzeczach, które poza krzyżówką się nie przydają, wiedzieć także, jak z innymi ludźmi postępować. Ułatwić też by mogli baba z dziadem życie sobie wzajemnie. Baba nie zostawiać wszystkiego na "domyśl się", a dziad spróbować posłuchać, przyjąć i zrozumieć. I zazwyczaj rad nie dawać, bez jasnej prośby o to przynajmniej, bo nie o instrukcje w tej całej zabawie gra się rozchodzi. Ale, ale - czym byłoby życie bez pewnej dawki nieporozumień i niedopowiedzeń, które trzeba sobie potem wytłumaczyć i przebaczyć? Bez różnic, które są między nią a nim? Bez godzenia się baby z dziadem w ogóle by tego życia nie było, bo przyrost naturalny spadłby dramatycznie. Niech to jednak wymówką nie będzie - warto czasem włączyć tryb empatia i spróbować zrozumieć, czego baba i dziad chcą. Mimo że baba jak powie, to nie wprost, a dziad się nie otworzy, bo to nie męskie.

 

 

 

 

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.