logo wsiiz main

POLECAMY

Artykuły
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Wszystkie badania zmian w korzystaniu z mediów w czasie pandemii pokazują, że nasze potrzeby informacyjne znacznie wzrosły wskutek trwającego kryzysu. Millenialsi w Stanach i Wielkiej Brytanii szukają aż o 71% więcej newsów online, głównie na temat COVID-19 (badanie Global Web Index).

Także Polacy częściej niż wcześniej korzystają z sieci, w tym w celu poszukiwania informacji na temat bieżącej sytuacji (badanie Dentsu Data Services). W nierównej walce z wirusem być może nieco zapomniani pozostają ludzie, którzy te informacje dla nas zbierają i opracowują, nie w Warszawie dla wielkich stacji telewizyjnych, ale obok - w lokalnych i regionalnych mediach. 

Pomimo strachu o zdrowie swoje i najbliższych, to dziennikarze rzetelnie i nieprzerwanie donoszą obywatelom o kluczowych informacjach bieżących, a także edukują i udzielają wsparcia w tym trudnym dla wszystkich czasie. Ważną rolę pełnią w tej sytuacji dziennikarze mediów regionalnych i lokalnych. To oni informują nas, który oddział szpitalny objęty jest kwarantanną, gdzie można uzyskać pomoc, jakie mamy prawa i obowiązki w jedynym ogłoszonym dotychczas przez rząd stanie - stanie epidemii. O tym, jak się robi media w czasach pandemii, rozmawialiśmy z dziennikarzami rzeszowskich redakcji. Co się zmieniło?

Koronawirus na pierwszym miejscu

Po pierwsze zapanowała monotematyczność. W ostatnich tygodniach większość informacji nie tylko w Polsce, ale i na świecie sprowadza się do tematu wirusa.  Jak mówi Agata Kulczycka z rzeszowskiego oddziału “Gazety Wyborczej”: - Czytelnicy interesują się przede wszystkim tematami związanymi z koronawirusem. Teksty poświęcone pandemii mają najwięcej odsłon. Odbiorcy oczekują nie tylko danych liczbowych, chcą także wiedzieć, jak sytuacja wpływa na gospodarkę, edukację, życie codzienne i jakie są prognozy na przyszłość. - Nie piszemy tylko o tym ilu jest chorych i  zakażonych, ale również o tym, jak pandemia wpływa na wszystkie aspekty życia - dodaje Kulczycka.

Agata Kulczycka Gazeta Wyborcza Rzeszów foto Patryk Ogorzałek GW

Agata Kulczycka - Gazeta Wyborcza Rzeszów. Fot. Patryk Ogorzałek (GW)

Wszystko, o czym dziennikarze mówili i pisali wcześniej siłą rzeczy jest teraz naznaczone pandemią. Wynika to także z tego, czym interesują się media ogólnokrajowe. Wszystko, o czym dziennikarze mówili i pisali wcześniej siłą rzeczy jest obecnie naznaczone pandemią. Wynika to także z tego, czym interesują się media ogólnokrajowe. - W przypadku osoby pracującej w newsroomie zainteresowania są w dużej mierze ograniczone tym, czego dostarczają agencje informacyjne - mówi Paweł Przywara, prezenter serwisów katolickiego radia Via. - Należy również brać pod uwagę to, co może zainteresować potencjalnego odbiorcę przekazu. W tym wypadku chodzi o to, czy rośnie, czy też słabnie zagrożenie - dodaje. To przekonanie o wzroście zagrożenia wzmaga naszą chęć poszukiwania nowych informacji na jego temat. 

W radiu VIA, jeśli chodzi o agendę newsów podporządkowana jest ona pewnym priorytetom dnia. Jeśli Ministerstwo Zdrowia publikuje nowe dane dotyczące zwiększenia się liczby zachorowań i zgonów, to jest to wiadomość nr 1 w danym serwisie. Już w następnym może zejść na dalszy plan z tej prostej przyczyny, że statystyki zachorowań/zgonów publikowane są od pewnego czasu codziennie, stąd i odbiorca do nich przywykł).  Podobnie jest w Polskim Radiu Rzeszów, gdzie serwisy informacyjne wydawane są nawet co pół godziny. - Są to wiadomości z regionu, albo z Polski, albo ze świata, ale wszystkie dotyczą pandemii - mówi redaktor Maria Kornaga. - Słuchając wiadomości i tego co się teraz dzieje w mediach można mieć wrażenie, że teraz rzeczywiście nic się nie dzieje poza tym - dodaje. Nasi rozmówcy są zgodni, że choć pandemia jest tematem dominującym, jednak zainteresowanie innymi tematami nie spadło do zera. Jak mówi Artur Gernand z rzeszowskiej “GW”: - Ludzie wciąż potrzebują odskoczni, aby oderwać się od tej smutnej rzeczywistości. 

Co zatem, jeśli nie wirus? 

-  Każdy z nas, fotoreporterów, pomimo poważnej sytuacji starał się poszukiwać oznak normalności w niełatwej przecież codzienności - mówi Dariusz Delmanowicz pracujący dla Polskiej Agencji Prasowej na Podkarpaciu. - Ja odnajdywałem ją w przyrodzie. Ta jak gdyby nigdy nic rozwijała się zgodnie ze swoim naturalnym zegarem. Tego rodzaju tematy urozmaicały nieco ostatnimi tygodniami nieco monotematyczny serwis codzienny Agencji - Tak naprawdę często ciekawostki ze świata przyrody to jedyna możliwość na zróżnicowanie codziennych wiadomości. Trwające od kilku tygodni zawieszenie działalności instytucji kulturalnych i oświatowych drastycznie zawęża pole możliwych tematów. - Brak wydarzeń uniemożliwia tworzenie np. jakichś relacji z ciekawych imprez, tudzież materiałów je zapowiadających - mówi Paweł Przywara (radio VIA). W gruzach legły wydarzenia sportowe, bardzo widowiskowe z fotograficznego punktu widzenia. 

- Wraz z wybuchem pandemii koronawirusa życie sportowe całkowicie zamarło. Wszystkie fotograficzne plany i zamierzenia związane z tymi tematami legły w gruzach. Odwołano mecze ligowe, niezależne od klasy rozgrywkowej - ubolewał Delmanowicz (PAP).

Darek Delmanowicz podczas pracy w czasie pandemii Dworzec PKP w Przemyślu marzec 2020 Polska Agencja Prasowa Foto Łukasz Solski

 Darek Delmanowicz podczas pracy w czasie pandemii (Dworzec PKP w Przemyślu, marzec 2020) Polska Agencja Prasowa. Fot. Łukasz Solski

Jedno jest pewne: koronawirus jeszcze długo nie zniknie z pierwszych stron gazet ani częstotliwość jego pojawiania się w radiu nie zostanie proporcjonalnie zmniejszona, by zrównać się z innymi informacjami. - Ten temat jest obecny również w naszych prywatnych rozmowach w redakcji - podkreśla Maria Kornaga, dziennikarka Polskiego Radia Rzeszów - Tak jakby świat zamarł, wszyscy jesteśmy skupieni na jednym. O niczym innym się tak naprawdę nie mówi. I polityka, i wydarzenia kulturalne, które zamarły, i nasze życie codzienne, to wszystko jest przecież związane z koronawirusem.

Domowa redakcja? Bezpieczeństwo na pierwszym miejscu

Tym, co spędza sen z powiek wszystkim bez wyjątku jest obecnie bezpieczeństwo - główny powód społecznej izolacji i niemal zupełnego “wyłączenia” życia społecznego kraju. Jak radzą sobie z tym redakcje? Na tyle, na ile jest to możliwe funkcjonują zdalnie. W najlepszej chyba sytuacji są dziennikarze piszący. Praca zdalna całkiem nieźle sprawdza się w przypadku dziennikarzy “Gazety Wyborczej”. - Mamy odpowiednie narzędzia, aby zdalnie łączyć się ze sobą, z serwerami naszej firmy, jak i wrzucać teksty do Internetu przy pomocy sprzętu służbowego, który mamy w domach - mówi Artur Gernand (GW). Mimo to, współpraca zespołowa na odległość  ma swoje słabe strony. Komunikacja jest teraz mimo wszystko bardzo utrudniona.

Artur Gernand Gazeta Wyborcza Rzeszów

Artur Gernand, Gazeta Wyborcza Rzeszów

Decyzje o publikacji danego artykułu czy podział tematów między dziennikarzami są wynikiem konsultacji i rozmów w redakcji. Przez ostatnie tygodnie redaktorzy porozumiewają się między sobą podczas wideokonferencji, ale także online za pomocą komunikatorów, ale nie zawsze jest to komfortowe, biorąc również pod uwagę m.in. ilość spraw wymagających dyskusji i bieżących komunikatów, które wysyłają sobie dziennikarze. - Częstotliwość wiadomości i presja, żeby być na bieżąco z każdym powiadomieniem, które pojawia się na messengerze jest bardzo męcząca i odrywa od pracy nad tekstem - zauważa Agata Kulczycka (GW). 

Radiowcy do mikrofonów, z własnymi słuchawkami

Niektóre redakcje nie mogą pracować zdalnie, np. radiowcy, którzy muszą zjawić się w studiu na dyżurach. Dotyczy to zarówno autorów stałych audycji, jak i tych pracowników newsroomów, odpowiedzialnych za wydawanie serwisów informacyjnych. - O ile jeszcze dałoby się zdalnie przygotować serwis, wykorzystując przekazy agencyjne, o tyle odczytanie go na żywo na antenie wymaga fizycznej obecności w studiu - mówi Paweł Przywara (radio VIA). Jak przekonuje, wszelkie inne, zdalne rozwiązania, wiązałyby się ze zbyt dużym ryzykiem problemów technicznych, co przy dużej częstotliwości transmisji serwisów informacyjnych zaburzyłoby pracę rozgłośni. 

Paweł Przywara przy mikrofonie w VIA Katolickie Radio Rzeszów w czasie pandemii

Paweł Przywara przy mikrofonie w VIA Katolickie Radio Rzeszów w czasie pandemii

Jeśli chodzi o zasady higieny, są przestrzegane w stopniu wysokim. - W radiu VIA sprzęt jest dezynfekowany w trakcie pracy, ale też od pewnego czasu nie zapraszamy do studia gości, tylko reporterzy i wydawca przeprowadzają wywiady telefonicznie - opowiada Przywara. - Sposób pracy o tyle się zmienił, że "trzymamy od siebie dystans", raczej nie witamy się uściskiem ręki i często dezynfekujemy ręce.

Dziennikarze Radia Rzeszów pracują na zmiany, również zachowując przy tym maksymalną ostrożność i wszystkie środki bezpieczeństwa. - Na wejściu mamy mierzoną temperaturę, a dyżur zaczynamy od przetarcia wszystkiego, czego dotykamy środkiem dezynfekującym - mówi redaktor Kornaga. - Do studia bierzemy własne słuchawki i odkażamy całą powierzchnię, z którą mamy do czynienia włącznie z sitkiem, do którego mówimy. Te czynności należy wykonać za każdym razem, przed i po przeczytaniu serwisu - uściśla Maria Kornaga. 

To, co łączy dziennikarzy radiowych i piszących to rozmowy z ludźmi, słuchanie ich opowieści i przekazywanie na łamach lub antenie danego medium. Zasady bezpieczeństwa nie pozwalają na przeprowadzanie wywiadów w tradycyjny sposób, w związku z tym odbywają się one telefonicznie lub online. Mogłoby się wydawać, że taki kontakt nigdy nie zastąpi fizycznego, prawdziwego spotkania i rozmowy będą mniej naturalne. Okazuje się jednak, że podczas pandemii można zauważyć pozytywne aspekty pracy dziennikarskiej. - Kiedyś bardzo trudno było namówić kogoś na dłuższy wywiad telefoniczny - opowiada Agata Kulczycka (GW). - Teraz przez to, że żyjemy w odosobnieniu, mamy bardzo ograniczony kontakt z innymi, jesteśmy go spragnieni. Ludzie mają potrzebę rozmowy z drugim człowiekiem, łatwiej się otwierają i rozmowy telefoniczne bywają głębsze, niż przed pandemią. Moi rozmówcy rozumieją też, że nie ma innej możliwości spotkania, a ja pracuję przez telefon i nie chcą  mi tego utrudniać. To bardzo budujące. 

Zdjęcia czegoś, czego nie widać?

Wydaje się jednak, że w najtrudniejszej sytuacji są fotoreporterzy, którzy nie mogą pracować z domu, ani nawet z zacisza zdezynfekowanego studia radiowego. - Fotoreporter siłą rzeczy musi wybrać się w dane miejsce, zobaczyć je, no oczywiście poza sytuacjami wyjątkowymi, kiedy coś rozgrywa się przed jego domem, blokiem, mieszkaniem, wtedy można otworzyć okno i stamtąd sfotografować - żartuje Dariusz Delmanowicz (PAP), choć takich sytuacji wyjątkowych zapewne nie ma zbyt wiele. Żeby uzyskać kompletny materiał trzeba opuścić bezpieczną strefę i niestety zdarza się, że mimo przestrzegania zasad ostrożności przez reportera, ryzyko w pracy jest bardzo wysokie. 

Grzegorz Bukała Agencja Fotograficzna REPORTER i Patryk Ogorzałek Gazeta Wyborcza Rzeszów podczas pracy w Jarosławiu marzec 2020 Foto Dariusz Delmanowicz PAP

Grzegorz Bukała (Agencja Fotograficzna REPORTER) i Patryk Ogorzałek (Gazeta Wyborcza Rzeszów) podczas pracy w Jarosławiu, marzec 2020. Fot. Dariusz Delmanowicz, PAP

Grzegorz Bukała pracujący dla Agencji Fotograficznej REPORTER na Podkarpaciu dokumentował wraz z innymi fotoreporterami z regionu wybory uzupełniające w Jarosławiu w marcu. - Z Rzeszowa jechaliśmy każdy swoim samochodem, zachowując zasady social distancing, pracowaliśmy także w maseczkach i ogólnie trzymaliśmy się z dala od siebie i innych - mówi fotoreporter. Niestety, nie wszyscy uczestniczący w głosowaniu zachowywali się odpowiedzialnie, reporterzy w maseczkach byli wręcz powodem kpin. Nazywali nas “cyborgami”, co budzi wiadome skojarzenia. O dziwo, także komisja wyborcza nie była wyposażona w maseczki - opowiada Bukała. 

Więcej rozwagi, mniej szumu

Sytuacje kryzysowe mają to do siebie, że wzbudzając nadmierne zainteresowanie tematem, wywołują tzw. szum informacyjny. Bardzo łatwo zostać wprowadzonym w błąd, a biorąc pod uwagę szybkość rozprzestrzeniania się różnych wieści w sieci, skutki popularyzowania nieprawdziwych informacji mogą być niebezpieczne, zwłaszcza gdy chodzi o temat tak poważny jak pandemia. - Dla medioznawców obecne funkcjonowanie środków masowego przekazu może być znakomitym tematem badań, ponieważ żyjemy w stanie permanentnego szumu medialnego, który można porównać chyba tylko do okresu, gdy media działały w czasie II wojny światowej - zwraca uwagę Paweł Przywara (radio VIA), kiedyś pracujący jako badacz mediów w rzeszowskiej WSIiZ.

Przy obecnych technologiach i prędkości przepływu informacji sytuacja jednak jest o wiele bardziej skomplikowana niż za czasów II wojny. Zarówno dziennikarze, jak i odbiorcy są ze wszystkich stron bombardowani wiadomościami i opiniami nie tylko tymi potwierdzonymi, lecz również fake newsami i plotkami. Jak z tego natłoku wybrać to, co da rzeczywisty pogląd na sytuację, a nie ma na celu tylko przyciągnięcia uwagi? Podstawą jest na pewno weryfikacja informacji w sprawdzonych, wiarygodnych źródłach. - Są to oficjalne instytucje, które na bieżąco dostarczają informacji, np. Ministerstwo Zdrowia, służby wojewody czy sanepid - wylicza Maria Kornaga (Radio Rzeszów).

Maria Kornaga w studiu Polskiego Radia Rzeszów w czasie pandemii

Maria Kornaga w studiu Polskiego Radia Rzeszów w czasie pandemii

- Na pewno cennym źródłem dla mediów są szpitale: ich dyrektorzy, lekarze i pielęgniarki, a także pacjenci, ich rodziny i bliscy. Ludzie, którzy przeszli zakażenie i wyzdrowieli, albo przebywają na kwarantannie - dodaje Agata Kulczycka (GW).

Mimo, że wiarygodne źródła informacji wydają się być jasno określone, sytuacja nie zawsze jest tak oczywista. - Problem wiarygodności danych (trafiających potem do serwisów) wiąże się między innymi z tym, że instytucje (np. rządowe - w tym wypadku Ministerstwo Zdrowia) podają niezweryfikowane lub pospieszne ustalenia - przekonuje Przywara (radio VIA), który funkcjonowanie mediów audiowizualnych ocenia ogólnie jako dość nieodpowiedzialne. - Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, w której media informacyjne niemal całodobowo (z przerwami na bloki reklamowe) “straszą” pandemią, wywołując w ten sposób skutki społeczne, jakie są wciąż trudne do przewidzenia - mówi redaktor. Pomimo starań, aby wiadomości przekazywać w spokojny, wyważony sposób, bez sensacjonalizmu, nie obywa się bez wpadek. - Stało się już dwa razy tak, że podaliśmy (za agencją i ministerstwem) określone wiadomości, które w ciągu kilku godzin okazały się przesadzone - opowiada nasz rozmówca. 

***

W czasach pandemii dziennikarze nie narzekają na brak pracy. Zdarza się, że pracują więcej niż w czasach przed koronawirusem, od rana do późnej nocy. Nie ma wątpliwości, że jest o czym pisać i mówić. Wszyscy ci, którzy stracili tematy z powodu braku wydarzeń kulturalnych mają nowe, powiązane z aktualną sytuacją. Odbiorcy czekają na informacje 24 godziny na dobę, nie ma nikogo, kto jest obojętny na aktualne wydarzenia. Co jakiś czas wychodzą mniej lub bardziej kontrowersyjne decyzje Ministerstwa Zdrowia, pojawiają się nowe dane na temat osób chorych i ozdrowiałych oraz informacje o tym, jak cała sytuacja wpływa na politykę i gospodarkę na świecie. I choć wszyscy marzą o powrocie do normalności, a dziennikarzom, oprócz tego, czego nam wszystkim, czyli bezpieczeństwa na co dzień, brakuje różnorodnych tematów i kontaktu z bohaterami swoich rozmów, wszyscy są świadomi, że temat koronawirusa i jego konsekwencji jeszcze długo będzie im towarzyszył. 

To, co dodaje pracownikom mediów siły i inspiracji to poczucie, że ich praca ma ogromny wpływ na przebieg pandemii. Nikt nie wie, ile taki stan jeszcze potrwa i czym nas zaskoczy, ale posiadając prawdziwe, kompletne informacje możemy odpowiednio zadbać o siebie nawzajem. Czas globalnej pandemii koronawirusa to sytuacja bez precedensu w najnowszej historii Polski i świata, a rozwaga i odpowiedzialność za siebie i innych są mogą okazać się kluczowe w zapobieganiu społecznej katastrofie. Jako studencka redakcja intro.media chcielibyśmy podziękować naszym dziennikarzom za zaangażowanie i powiedzieć - WIDZIMY WAS!

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.