logo wsiiz main

POLECAMY

Paulina Wodzień

Artykuły
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Jedna z najgroźniejszych broni wynalezionych przez człowieka. Była tak potężna, że aż zakazano jej użycia w trakcie wojny. Doprowadziła do natychmiastowej śmierci ponad 100 tysięcy osób, a kolejne 65 tysięcy zmarło w ciężkich męczarniach w wyniku choroby popromiennej i innych następstw. Mowa tu oczywiście o bombie atomowej. Choć obecnie zdaje się być już przeżytkiem, gdyż największe potęgi świata mają na stanie bomby wodorowe, to nadal budzi postrach. Lepiej, abyśmy nie zostali ofiarami tej przerażającej broni. Chociaż prawdopodobnie nic byśmy nie poczuli, a po nas pozostałby tylko i wyłącznie cień…

 Posłuchaj w formie podcastu

Badania nad bombą atomową w III Rzeszy

Broń ową opracowano w trakcie II wojny światowej. Została ona użyta po raz pierwszy przez USA, chociaż swoje prace nad nią prowadzili również Niemcy. Hitler w swojej propagandzie obiecywał, że powstanie tak zwane „Wunderwaffe”, czyli cudowna broń. Chociaż termin owy stosowano głównie w celach propagandowych, to próbowano tworzyć liczne projekty. Wśród nich znalazły się badania prowadzone nad bronią jądrową. Pracowało nad nią dwóch naukowców: Otto Hahn i Wernera Heisenberg. Choć prace nad nią rozpoczęły się jeszcze w 1939 r., to ich faktyczny rozwój nastąpił po 10 czerwca 1940 r. Tego dnia III Rzesza zajęła Norwegię, a stamtąd mogli oni czerpać sporą ilość ciężkiej wody. Jest to surowiec niezbędny przy produkcji bomby atomowej, gdyż służy ona za spowalniacz rozszczepiania atomów.

Na terenie Norwegii znajdowały się zakłady nawozów sztucznych „Norsk Hydro”. Jednym z surowców, które powstawały w efekcie ubocznym przy produkcji nawozu, była właśnie ciężka woda. Na szczęście zanim przybyli Niemcy, udało się ewakuować znaczną część zapasów. Zajął się tym Jean Frédéric Joliot-Curie, zięć Mari Skłodowskiej-Curie. Produkcja takiej wody zajmowała sporo czasu. Alianci w tym czasie szukali sposobu na eliminację fabryki. Jednak tutaj z pomocą przyszedł jeden z pracowników – Einar Skinnarland. Pomógł on w zebraniu informacji na temat obiektu. Niestety oddziały komandosów brytyjskich zawiodły (szybowce z transportem się rozbiły), więc do akcji weszła grupa Norwegów. Przygotowali oni sabotaż na luty 1943 r. Zapas ciężkiej wody na tamten dzień był już całkiem spory, jednak udało się zniszczyć zarówno to, co zgromadzono, jak i sprzęt służący do produkcji. W ten sposób poważnie opóźniono badania prowadzone nad bombą atomową do tego stopnia, że III Rzesza nie zdążyła z produkcją aż do zakończenia II wojny światowej.

Płonący nietoperz, czyli Projekt X-Ray, który poprzedził produkcję broni jądrowej

Zanim wdrożono w życie plany bomby atomowej, amerykańscy naukowcy tworzyli liczne (często szalone) projekty. Dla przykładu: bomba naprowadzana przez kota. Bo w końcu – skoro kot boi się wody, a wyczuje w pobliżu statek, to na pewno będzie on chciał „dolecieć” na jego pokład. W trakcie prób dostania się na pokład futrzaki traciły przytomność, więc pomysł odrzucono. Jednak nie wszystkie tego typu projekty były do niczego. Pewien… dentysta (nie naukowiec), Lytle S. Adams, przedstawił prezydentowi Stanów Zjednoczonych – Franklinowi Delano Rooseveltowi projekt broni składającej się z nietoperzy. Klatki z tymi ssakami miały być zrzucane nad ranem - wtedy nietoperze chciałyby schować się przed nadejściem poranka, a więc musiałyby zrzucić krępujący ich ciało ładunek z napalmem, który mógłby spowodować ogromny pożar. Pomysł zyskał ogromne uznanie, przez co Adamsowi

przydzielono tajne laboratorium w Nowym Meksyku (południowo-zachodni stan w USA) i wszelkie środki, które były potrzebne w procesie konstrukcji. Całość badań została opieczętowana kryptonimem Projekt X-Ray.

Zadanie podpalacza przypadło nietoperzom z gatunku moloska meksykańskiego. Ten gatunek jest w stanie przenosić ze sobą spore ciężary. Pomysł był dosyć skuteczny. Przeprowadzono wiele prób, a o ich skuteczności przekonali się zwłaszcza członkowie bazy USAAF w miejscowości Carlsbad. Klatka nie została domknięta, przez co zwierzęta się wydostały i cała baza stanęła w płomieniach. Mimo wszystko projekt został uznany za wielki sukces. W zasadzie wszystko szło po myśli twórców, ale latem 1944 roku Projekt X-Ray zamknięto. Wydano na nie przeszło 2 mln dolarów, ale sama broń (wedle wstępnych szacunków) miała być gotowa dopiero na połowę 1945 r. W wyniku opóźnień powstał dużo bardziej niszczycielski Projekt Manhattan.

Czym był Projekt Manhattan?

Znany także jako: Manhattan Engineer District (MED) był programem, który miał przyczynić się do wynalezienia sposób na pozyskanie energii jądrowej, w celu utworzenia nowego typu bomby. Rozszczepianie atomów gwarantowało możliwość uwolnienia ogromnej ilości energii, stąd starano się znaleźć dla niej zastosowanie w produkcji zbrojeniowej. I tak oto powstały dwie zguby dla Japończyków – Little Boy i Fat Man (w tł. Mały Chłopiec i Gruby Mężczyzna). Jak się okazało, odegrały one kluczową rolę w przyśpieszeniu zakończenia II wojny światowej. Obie bomby zrzucono na dwa miasta: pierwszą na Hiroszimę, a drugą na Nagasaki. Zniszczenia były ogromne, a śmiertelność jeszcze większa. Ze sporej liczby osób pozostał tylko atomowy cień, czyli dosłownie ślad na ziemi. Sporo osób zmarło w wyniku powikłań, gdyż po eksplozji emitowane jest zabójcze promieniowanie, a jego część opada na popiół, który rozwiewany jest dalej przez wiatr. Nic więc dziwnego, że Japonia po takim ataku była skora do szybkiej kapitulacji.

Lytle S. Adams twierdził, że jego pomysł mógłby być dużo bardziej owocny. Uważał on bowiem, że pożary wywoływane przez nietoperze mogłyby siać podobną (jeśli nie większą) destrukcję, ale tylko na tle infrastruktury. W ten sposób zginęłoby zdecydowanie mniej ludzi, a zwłaszcza cywili. Po tych wydarzeniach (jak i po całej II wojnie światowej) największe koncerty mocarstw podpisały porozumienie, ograniczające użycie owej broni. My możemy tylko żyć w nadziei, że żadne państwo nie zdecyduje się na nagły atak nuklearny i wzajemne porozumienie zostanie utrzymane.

W kolejnym, już ostatnim artykule z cyklu „W pogoni za historią – II wojna światowa”, dobrniemy naszą historyczną wycieczką do końca konfliktu. Dowiemy się, jak skończyła się wojna na wszystkich jej frontach oraz dokonamy podsumowania, jakie niesie za sobą historia. Ta opowieść powoli zmierza ku końcowi… Do zobaczenia w przeszłości! 

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb