logo wsiiz main

POLECAMY

Paulina Wodzień

Artykuły
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Tak to już czasem jest, że najlepsi dowódcy stoją po przeciwnej nam stronie. Nie inaczej było z feldmarszałkiem Erwinem Rommlem, który był najwierniejszym żołnierzem Hitlera, do czasu… Rommel zasłynął jako wybitny strateg i bez wątpienia do jego największych zasług należą działania prowadzone w Północnej Afryce. Gdyby nie ignorancja Hitlera, to kto wie, jak potoczyłyby się dalsze losy wojny. Jednak feldmarszałek dokonał również wielu innych godnych uwagi akcji.

Posłuchaj w formie podcastu

Zanim Rommel stał się „lisem pustyni”

Sylwetkę Erwina Rommla możemy ujrzeć na kilku filmach, nakręconych podczas spotkania Hitlera z żołnierzami, którzy toczyli walki na froncie z Polską. Sam Rommel trzymał się jakby z tyłu, nie krył się, ale również nie próbował się prezentować. Nie dano mu wielkiego pola do popisu w trakcie tej kampanii. Jego szansa pojawiła się dopiero w maju 1940 r., kiedy to Niemcy wcieliły w życie plan Fall Gelb (operacja opisana w uprzednim artykule z cyklu „W pogoni za historią – II wojna światowa” pod tytułem „Francja w ogniu – Fall Gelb i wielka ewakuacja z Dunkierki”). To właśnie dywizja spod jego dowodzenia jako pierwsza przekroczyła granicę Belgii i Francji. Kierował on wtedy 7 dywizją pancerną. Zaskakiwał wrogów z nagła (np. podczas uzupełniania paliwa) i niszczył ich doszczętnie. Wystarczyło mu 48h, aby przejechać 100 km. Stracił przy tym około 100 ludzi, a zniszczył 100 wrogich czołgów, 30 pojazdów opancerzonych i 27 dział przeciwlotniczych. Jego oddział okrzyknięto „dywizją duchów”, gdyż wzięli do niewoli przeszło 100 tys. jeńców.

Kampania w północnej Afryce

Hitlerowi nie mogło umknąć takie wielkie osiągnięcie. Postanowił uhonorować go 18 lutego 1941 r., mianując go dowódcą Deutsches Afrikakorps. Był to korpus wystosowany w celu udzielenia pomocy, wycofującym się pod naporem aliantów, jednostkom włoskim. Już od 24 marca tego samego roku zastosował działania zaczepne, które zaskoczyły Brytyjczyków. Ci posiadali informacje od wywiadu, wedle których siły osi miały przystąpić do pełnej defensywy. Afrikakorps do połowy kwietnia zepchnęło aliantów do Egiptu. Pozostało im już tylko odbić wszystkie główne bazy brytyjskie. Wszystko za sprawą wprawnego zastosowania czołgów, dział przeciwlotniczych i samolotów. Akurat Rommel był jednym z najlepszych w synchronizacji wszystkich tych środków, zwłaszcza, że wspomagał się kilkoma innowacyjnymi pomysłami. Dla przykładu: czołgami zapędzał oddziały brytyjskie w zasadzkę na dogodnym terenie. Ten był później ostrzeliwany przez działa przeciwlotnicze – właśnie to zaskoczyło Brytyjczyków najbardziej. Działa przeciwlotnicze 88 mm Flak sprawdzały się też świetnie jako działa przeciwpancerne.

Tak jak żołnierz bez amunicji nie może wiele zdziałać, tak nawet najwybitniejszy dowódca bez stałej dostawy zaopatrzenia nie może utrzymać swych sukcesów. Hitler był pochłonięty działaniami wojennymi prowadzonymi z ZSRR. Co prawda, obiecywał Rommlowi dostawę nowej broni, ale nie był on w stanie wywiązać się z obietnicy. Afryka Północna była dla niego drugorzędnym teatrem bitewnym. Jedynym źródłem dostaw były te przypływające z Włoch. Niestety przeszło 40% z nich lądowało na dnie z powodu ataku nalotów brytyjskich, jakie startowały z Malty. Z kolei premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill, traktował sprawę niezwykle poważnie. Przez Egipt przechodziły bardzo istotne ośrodki łączności z bliskim i dalekim wschodem. Dlatego sporo zainwestowano w transport zaopatrzenia w miarę okrężną, choć bezpieczną drogą. Z tego powodu w decydującej fazie walk w 1942 r. siły wojsk Rommla rosły o wiele wolniej niż siły wojsk alianckich. Brytyjczycy w końcu zyskali przewagę.

Nadchodziła bardzo ważna bitwa dla kampanii w północnej Afryce – bitwa pod El Alamein. Rommel początkowo planował obejść to miasto, jednak ataki brytyjskie zmusiły go do zmiany planów. Od lipca 1942 r. rozpoczęto umacnianie pozycji i zakładanie pól minowych. Brytyjczycy w tym czasie się wycofali, aby otrzymać wsparcie. Zmieniono również dowódcę z generała Claude’a Auchinlecka na Bernarda Law Montgomerego, weterana I wojny światowej i obrońcę Dunkierki. I tym razem mógł się popisać swoimi zdolnościami przywódczymi. 27 października pokierował on atakiem na zajęte przez Niemców El Alamein. Sukces ten przyczynił się do zmiany w kampanii w Afryce. Sam Winston Churchill wygłosił po bitwie takie słowa: „To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, ale jest to, być może, koniec początku!”. Erwin Rommel zaczął w tym czasie odnosić poważne porażki.

Niedługo później wcielono w życie operację Torch (pochodnia). Był to desant sił w trzech punktach strategicznych: Casablanca (zachodnie Maroko), Oran (północno-zachodnia Algieria) i Algier (stolica Algierii). Była to pierwsza amerykańsko-brytyjska akcja. Podczas planowania desantu istotną rolę odegrał polski wywiad, tak zwana „Agencja Afryka”. Kierowana przez gen. Mieczysława Słowikowskiego, operowała na tym terenie od maja 1941 r. Taki obrót sprawy poważnie zaszkodził Rommlowi i jego oddziałom. Te zostały mocno uszczuplone, bez stałej dostawy sprzętu, jednak zachowano gotowość bojową. 5 listopada zarządzono odwrót do Tunezji. Na początku Rommel sprawnie odpierał ataki. Jednak ostatnią bitwę rozegrał na przełęczy Kasserine w lutym 1943 r. i poważnie zaszkodzili wojskom alianckim, które nie były w stanie dalej odpierać natarcia. Całość walk zbliżyła się do linii Mareth, którą Niemcy bronili bardzo zacięcie. Jednak już bez Rommla, gdyż tego wycofano z powrotem do Europy. Reszta Niemców broniła się rzecz jasna dalej – amerykanie podjęli się kilku akcji, aż w końcu siły osi zaczęły się wycofywać. Rozpoczęto ostrzały transportów z ewakuującymi się resztkami sił osi. Ostatnie oddziały operujące w tym rejonie złożyły broń 13 maja 1943 r.

Wbić nóż w plecy Hitlerowi

Po powrocie do Europy, Erwin Rommel musiał trochę poczekać na swoją kolejną szansę. Dostał ją w styczniu 1944 r., kiedy objął dowodzenie nad armią B we Francji, która miała za zadanie bronić wybrzeża przed lądującymi aliantami. Nagrano film propagandowy prezentujący fantastyczną kondycję wojsk broniących Wału Atlantyckiego. Rommel wiedział, że jest inaczej – wiedział, że umocnienia nie wytrzymają masowego bombardowania. Nadzieję pokładał tylko w dywizjach pancernych, które mogłyby zatrzymać najeźdźców. Najprawdopodobniej właśnie wtedy odwrócił się przeciw Hitlerowi. Istnieją dowody świadczące, że związał się ze spiskowcami w Berlinie. Grupa takowych zawiązała się po tym, jak Sowieci zaczęli odzyskiwać przewagę w ZSRR. W między czasie Alianci zaatakowali wybrzeże Normandii 6 czerwca 1944 r. Szybko przejęli oni istotne przyczółki, gdyż Hitler kazał wstrzymać najazdy oddziałów pancernych. Jego nieumiejętna decyzja zaważyła nie tylko na losach działań we Francji, ale również na decyzji spiskowców. Po tym wydarzeniu zaczęli bowiem wcielać w życie swój plan przejęcia władzy.

17 lipca tego samego roku, feldmarszałek Rommel wyruszył na inspekcję swoich jednostek. Prawdopodobnie właśnie wtedy miał przygotować swoje oddziały do walk z SS, dzięki czemu mógłby uzyskać władzę po obaleniu Hitlera. Ważyły się tego dnia losy wojny. Niestety wszystko uległo nagłym zmianom. Konwój Rommla został zaatakowany przez samoloty alianckie, a sam feldmarszałek został raniony w głowę kamieniami, które uniosły się w powietrze po wybuchu. Przetransportowano go do szpitala. W tym czasie płk Claus Stauffenberg przygotowywał zasadzkę na Hitlera w jego kryjówce w „Wilczym Szańcu”. Zdetonował on bombę w nadziei, że Führer nie żyje. Nie wiedział nawet jak bardzo się pomylił. Poszarpał mu tylko spodnie i pozbawił czasowo władzy w prawej ręce. Jeszcze tego samego dnia Hitler przywitał Mussoliniego i jego żołnierzy. Z relacji filmowej wynika, że witał się on z wszystkimi przy użyciu lewej ręki. W niedługim czasie Heinrich Himmler dostarczył  Führerowi wyniki dochodzenia w sprawie spiskowców. Wśród nazwisk pojawiło się to należące do jego najwierniejszego żołnierza – feldmarszałka Erwina Rommla.

Rommel po wybudzeniu w szpitalu otrzymał smutne wieści o tym co zaszło. Próbowano wzniecić bunt przeciw Hitlerowi, ale wojska nie chciały wspomóc spiskowców. Jeszcze smutniejsze nowiny dostarczyli emisariusze, których wysłał sam Hitler. Postawiono Rommlowi dwa wyjścia: albo popełni samobójstwo i Hitler przymknie oko na włączenie w grupę spiskowców, albo zostanie aresztowany, wszczęte zostanie gruntowne dochodzenie, po wszystkim powieszą go na szubienicy, a na jego rodzinę spadną dodatkowe represje.

„Feldmarschall Rommel ist tot”

„Feldmarszałek Rommel nie żyje”

Rommel wybrał pierwsze wyjście. W drodze do domu połknął on truciznę. Führer dotrzymał słowa. Pogrzebu dokonano z największymi honorami. Rodzina nie dowiedziała się o całym zajściu, przez co wszyscy myśleli, że zmarł z przyczyn naturalnych. Wszędzie rozprawiano o Rommlu, jako o „lisie pustyni”, który dzielnie zwalczał aliantów w Afryce Północnej. Nakręcono również kronikę filmową, o tym bohaterze III Rzeszy. Na początku padły słowa:

„Feldmarschall Rommel ist tot”

„Feldmarszałek Rommel nie żyje”

Taki był właśnie koniec tego wybitnego dowódcy III Rzeszy. Był mistrzem Bliztkriegu (wojny błyskawicznej). Do tego – przebiegły, jak lis, stąd też miano „lisa pustyni”. Jednak nie utrzymał on Afryki Północnej z powodu braku stałych dostaw. Tak to już jest, że najlepsi dowódcy czasem stoją po przeciwnej stronie (i do tego mogą mieć pecha). A Erwin Rommel takim był. Jednym z ostatnich zadań, jakich się podjął była obrona Normandii przed desantem aliantów. O tej operacji, zwanej Overlord, usłyszymy już w kolejnym artykule z cyklu „W pogoni za historią – II wojna światowa”. Do zobaczenia w przeszłości!

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb