logo wsiiz main

POLECAMY

źródło: eSanok.pl

Wywiady
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Odpoczynek od szkoły, urlop od pracy i oderwanie się od rutyny kusi możliwościami. Jedni wybierają góry, lasy i piesze wędrówki, inni preferują pobyt nad wodą. Czas beztroskiego i błogiego relaksu powoduje, że zapominamy o najważniejszym, czyli bezpieczeństwie. Zasad i wskazówek na temat uniknięcia zagrożeń jest mnóstwo. Najlepszym źródłem wiarygodnych informacji jest jednak rozmowa z ekspertem. Jedna ze studentek Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania, Sylwia Socha, zasięgnęła rad u Artura Szymańskiego – nauczyciela wychowania fizycznego i prezesa Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Sylwia Socha: Jaka jest istota zasad bezpieczeństwa nad wodą, o których głośno się mówi? Czy wpływają one na statystyki, które możemy znaleźć na stronie policyjnej i faktycznie zmniejszają ilość utonięć? W oparciu o statystyki w miesiącach letnich (czerwiec, lipiec i sierpień 2022 r.) utonęło 155 osób.

Artur Szymański: Zasady to jedno, a o nich zaczyna się mówić, gdy toną ludzie. A kiedy to się dzieje? Gdy w naszej strefie klimatycznej woda zaczyna być ciepła. I wtedy zaczyna się mowa o przypadkach utonięć. Wszystkie wiadomości na temat takich wypadków rozpoczynają się w czerwcu, a w sierpniu w zasadzie zaczyna następować cisza. Już parę razy o tym mówiłem i boleję nad tym, że jest to temat wakacyjny. I co roku jest to samo. Dlatego pierwsze pytanie, jakie warto postawić, to dlaczego ludzie toną. Co się z nimi dzieje w okresie, załóżmy, od września do kwietnia? I co wtedy z pływaniem? W mediach nie mówi się o wypadkach, gdy w październiku czy listopadzie przewróciła się łódka i zginął wędkarz, który nie miał kamizelki albo nie umiał pływać. Jaka to informacja dla mediów? Żadna. A to, że utonęło 7 osób w weekend czy ojciec z dzieckiem? Wtedy jest tragedia i publikują.

SS: Rozumiem. W takim razie, od czego zacząć?

AS: Moim zdaniem pływanie jest podstawą. A niestety w Polsce ono nieco kuleje. W latach 70 w rejonach obecnego podkarpacia były problemy z pływalniami krytymi, a te otwarte można było policzyć na palcach. Od tego czasu zmieniło się to na plus i powstało dużo nowych miejsc. Widać, że coraz więcej osób umie pływać, ale nadal to kropla w morzu, patrząc na całe społeczeństwo. Dodatkowo, będąc nauczycielem wychowania fizycznego, niestety słyszę od rodziców, że ich dziecko chodziło na basen cały rok i nie widać tego efektów. Warto zadać sobie tu pytanie: chodziło na basen czy uczyło się pływać? Mimo ośrodków takich jak w Rzeszowie, Tarnobrzegu, Mielcu czy Dębicy, dzięki którym powstały sekcje pływackie w innych miastach, nadal jest to niewystarczające. Dopiero przedstawiwszy o wszystko można analizować statystyki.

SS: Rozumiem. A statystyki pokazują, że liczba utonięć z roku na rok maleje...

AS: Zasięgając po dane tak wczesne, jak z lat 70-tych, to faktycznie ta liczba maleje. Tych przypadków było wcześniej po 800 czy 1000. Odkąd powstało WOPR, a mija w tej chwili 60 lat, sytuacja zaczęła się poprawiać. Celem było nauczyć ludzi pływać. By ta karta pływacka potwierdzała faktyczne umiejętności. Potem to trochę zanikło. Wytworzył się natomiast następny problem, o którym muszę powiedzieć. Niektórzy stworzyli karty srebrne, złote, brązowe, będące przepustką do kolejnych szkoleń, a tak naprawdę to wyciąganie pieniędzy od ludzi. Sytuacja z poprzedniego roku: rodzic przyszedł z dzieckiem i dwoma kartami, i okazuje się, że wyłożył on 60-80 złotych, a dziecko nie umie pływać wcale albo umie bardzo słabo. To jest niestety ciemna strona tego wszystkiego. A jeśli chodzi o statystyki, to dotyczą one wszystkich utonięć. Czyli przyczyną śmierci było zalanie górnych dróg oddechowych, niezależenie czy to było w kałuży, ścieku wodnym czy studni. Warto zwrócić uwagę na stronie policyjnej na wyszczególnienie „Wypadki utonięć w trakcie wypoczynku nad wodą” i co się w tym zmieniło. I tu wracamy do punktu wyjścia; że jako społeczeństwo pływamy słabo. Możemy znać te zasady, recytować je, powtarzać przed każdym sezonem, trąbić w mediach, radiach. Jeżeli ktoś nigdy nie był nad wodą, nie ma tej kultury bycia i umiejętności zachowania się… Przekonanie, że wystarczy karta pływacka wyrobiona na basenie jest zgubne. Pozwala, owszem, nabyć umiejętność pływania, lecz w określonych, bezpieczniejszych warunkach. Nie jest to równoznaczne z tym, że jest się w stanie przepłynąć na drugi brzeg na wodach otwartych. Te umiejętności mogą okazać się za słabe.

SS: A patrząc na statystyki utonięć po alkoholu? Utrzymują się one na podobnym poziomie, ponad 20%, biorąc pod uwagę ostatnie 5 lat (wyjątek stanowi rok 2021, w którym liczba ta wyniosła 19%).

AS: Trzeba zwrócić uwagę, że nie zawsze mówi się o tym głośno i nie zawsze zrobiona jest sekcja zwłok. Warto również zaznaczyć, że bezpośrednim powodem utonięć jest nieumiejętność pływania. Alkohol wpływa jedynie na osłabienie naszych reakcji, oceny sytuacji, obniżenie naszej wydolności fizycznej i często jest taką pośrednią przyczyną wypadków nad wodą. Nie wszystkie przypadki utonięć w wodzie są związane z używaniem alkoholu lub innych środków odurzających. Jest tu dokładnie tak samo, jak w kolizjach drogowych. Jest ich bardzo dużo, ale te śmiertelne, spowodowane przez alkohol, są bardzo małym procentem. A ludzie giną na drogach. Przecież nie wszyscy prowadzili pod wpływem alkoholu. Podobnie nad wodą. Tak więc pierwszą, podstawową rzeczą jest nieumiejętność lub słaba umiejętność pływania. Dodatkowo nieznajomość wody i przecenianie siebie. Wystarczy zachłyśnięcie i już jest potencjalne zagrożenie utonięcia, ponieważ osoba w poczuciu zagrożenia całą swoją energię skupia na utrzymaniu się na powierzchni.

SS: Ciekawią mnie nadal statystyki, według których wynika, że najwięcej utonięć jest w grupie wiekowej powyżej 50 lat. Jest to dla mnie zaskoczenie, że jest ich więcej niż wśród nastolatków czy studentów.

AS: Tutaj wnioskuję, że chodzi o złą ocenę swoich możliwości. Dodatkowo ci 50-latkowie, to jednak pokolenie, które nie miało aż tylu basenów – to jedno. Drugie to podejście: „Przeżyłem tyle, to co, nie dam rady?”. Dochodzi do tego brawura, alkohol, który dopinguje ryzykowne i zbyt pewne zachowania. W tych statystykach mogą być wypadki wędkarzy, o których tak głośno się nie mówi. Są to te osoby, które praktycznie przez cały rok wędkują i toną. Nad zbiornikami wodnymi, na przykład, są wywrotki łodzi z wędkarzami, którzy nie zawsze mają kamizelki. Wypływają w nocy lub skoro świt, często warunki pogodowe robią swoje, nie są odpowiednio ubrani. W zimnym okresie, wpadłszy do wody, ubranie działa jak kotwica. A w tych statystykach trzeba też zwrócić uwagę na jedną ważną rzecz. Na 10 mężczyzn ile jest wypadków kobiet? Mniej więcej 1 kobieta na 10 mężczyzn.

SS: Jak pan myśli, czym to jest spowodowane? Właśnie tą brawurą? Tym „a co, ja nie dam rady”?

AS: Mówię to zawsze na kursach w grupie studentów, z którymi mam zajęcia. Panie pilnujcie, żeby przy was nikt nigdy głupoty nie zrobił.

SS: Więc tutaj nasuwa się pytanie odnośnie naszej roli jako osób pobocznych. Nasze reakcje, zwracanie uwagi na czyjąś nieodpowiedzialność…

AS: Ta rola jest właśnie najważniejsza. To tak samo, jak zabranie kluczyków do samochodu w towarzystwie, gdy jest alkohol. I to jest nasza rola, by reagować na to „a co, ja nie pojadę?”. Jego wielki błąd, ale nasze przyzwolenie, gdy to bagatelizujemy. I nad wodą jest dokładnie to samo. Te reakcje są bardzo ważne, a znaczenie interwencji osób pobocznych jest duże. Można umieć jakoś pływać, owszem, ale dochodzi ten nieszczęsny alkohol i potęguje ryzykowne zachowania: skoki na główkę w miejscu niesprawdzonym lub wyrzucanie kogoś z pontonu czy materaca. Często pozornie niewinny żart kończy się tragedią. Dlatego też trzeba reagować na takie sytuacje. Brak reakcji i odwracanie wzroku to dawanie zgody na zagrożenie życia drugiego człowieka. Jeśli obawiasz się sam zwrócić uwagę, zawsze możesz poprosić o pomoc ratownika lub funkcjonariusza Policji Wodnej.

SS: Idąc tym tokiem – jak się to ma do łańcuchów życia? W zeszłym roku głośno było o sytuacji, gdy utworzono taki w Jantarze, a jednak mężczyzna, który chciał pomóc, sam utonął. Czy to jednak nie jest dla nas zbyt ryzykowne?

AS: Dokładnie. To tak, jakby wszyscy nagle byli przeszkoleni w gaszeniu pożarów. I tam, gdzie się pali, każdy z ulicy wpada z gaśnicą. I co by się stało? Ludzie poginęliby w takich sytuacjach. Do takich akcji są odpowiednio przeszkolone osoby. Podobnie jest z ratownictwem wodnym.

SS: Więc lepszą reakcją jest krzyk i wzywanie pomocy niż przecenianie swoich możliwości i ryzykowanie własnego życia?

AS: Oczywiście. Podstawową zasadą w ratownictwie jest bezpieczeństwo osoby udzielającej pomoc. To jest najważniejsze. Szkoląc ratowników, mówię, że akcja bezpośrednia jest ostatecznością, bo to jest narażanie swojego życia i zdrowia. Pomimo tego, że przechodzimy szkolenia, osoba zawsze będzie silniejsza, gdy będzie ratowała siebie i niestety może wciągnąć pod wodę nawet wyszkolonego ratownika. Dlatego też lepszym rozwiązaniem jest rzucić tonącemu coś, co ma się pod ręką (wiosło, materac, koło ratunkowe itp.). Powtarzam: w takiej sytuacji najważniejsze jest bezpieczeństwo osoby udzielającej pomoc. Ludzie naoglądają się różnych filmów i skutkuje to nieodpowiednią reakcją. Przykładem właśnie jest ten przypadek mężczyzny, który chciał pomóc, a utonął. To tak, jakby ktoś był kilka razy w górach i chciał udzielać specjalistycznej pomocy. Bo on widział, jak to jest i jak to się robi. Tak to nie działa. Nie neguję oczywiście ludzkiej empatii i na pewno zrobili to w dobrej wierze, ale może skończyć się tragicznie. Zawsze i wszędzie starajmy się jak najszybciej powiadomić specjalistyczne służby ratunkowe.

SS: Podsumowując – co możemy zrobić, by tych utonięć było mniej?

AS: W pierwszej kolejności uczyć pływać od podstaw, przez cały rok, a dodatkowo obycie i kultura nad wodą. Ja mogę się cieszyć, widząc moich znajomych, kolegów, którzy organizują obozy czy spływy kajakowe, żeby ten młody człowiek chociaż raz był na jakimkolwiek sprzęcie pływającym. Wtedy będzie miał przekazane wszystkie zasady i tego doświadczy, zobaczy. Edukacja wodna jest naprawdę ważną rzeczą. Tak, jak uczymy dzieci mówienia, czytania i pisania, tak samo powinno być z pływaniem. Jeśli osoba mająca 30, 40 czy 50 lat pierwszy raz wsiądzie na łódkę wiosłową, a na wodzie była tylko po kolana, na basenie czy w jacuzzi, to znaczy, że tego obycia nie ma.

SS: Na koniec chciałabym poruszyć temat „suchych utonięć”, tzw. dry drowning. Objawy pojawiają się od godziny do nawet 24h po zachłyśnięciu się wodą. Według moich informacji dotyczą nawet 10 do 15% wszystkich utonięć. Oczywiście najczęściej dotyczy to dzieci, ale jednak ten problem wciąż istnieje. Pytając osoby w moim otoczeniu o ten termin, przyznam, że nikt nawet o tym nie słyszał. Dlaczego tak się dzieje?

AS: No właśnie. To jest to niebezpieczeństwo, że może się zachłysnąć, woda może dostać się do płuc. Wszystko będzie dobrze po powrocie do domu, a jednak po paru godzinach pojawiają się problemy z oddychaniem. Jest to najniebezpieczniejsze, gdy zdarzy się podczas snu. Tworzy się obrzęk, początek stanu zapalnego i upośledzenie wymiany gazowej. Efektem końcowym może być zatrzymanie krążenia, które jest już bezpośrednim zagrożeniem życia. I tutaj znów wracamy do umiejętności pływania. Bo podstawą nauki jest oswojenie z wodą. Umiejętność zanurzenia głowy, wstrzymania oddechu i wydechu do wody. Są to pierwsze kroki w nauce pływania. Czy to jest małe dziecko, czy dorosły człowiek – to jest właśnie podstawa.

 

Wypoczynek nad morzem, rzeką czy jeziorem, nie tylko w sezonie letnim, nie musi spędzać snu z powiek. Wystarczy pamiętać i wdrażać w życie kilka prostych reguł. Przestrzeganie zasad obowiązujących na kąpieliskach i korzystanie z tych strzeżonych, posiadanie w telefonie numerów ratunkowych WOPR (601 100 100 / 607 112 112), numeru alarmowego 112 czy poinformowanie bliskich o swoich planach urlopowych i wakacyjnych, to kilka z wielu (łatwych do zapamiętania!) wskazówek. Przede wszystkim jednak uczmy się pływać i bądźmy rozważni i wrażliwi na innych. Dzięki temu aktywności wodne staną się czystą przyjemnością.

Popularne

Herb Miasta Rzeszowa
Rzeszów - Stolica innowacji
Teatr Przedmieście
ALO Rzeszów
Klub IQ Logo
Koło Naukowe Fotografii WSIiZ - Logo
acropip Rzeszow
drugi wymiar logo
akademia 50plus