logo wsiiz main

POLECAMY

Wywiady
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Ciągły płacz dziecka, nieprzespane noce, zeszyty i konspekty wymieszane z zabawkami - właśnie taki obraz najczęściej pojawia się w naszej wyobraźni, kiedy słyszymy o łączeniu obowiązków rodzicielskich ze studiami. To wielkie wyzwanie i poważny krok, na który nie każdy student czy studentką może się zdecydować.

Czas studiów to w pierwszej kolejności lata, kiedy studenci zaczynają budować własną hierarchię wartości, zdobywają wykształcenie oraz umiejętności zawodowe. Właśnie w tym okresie młodzi ludzie zaczynają uczyć się zasad dorosłego życia starając się żyć bez opieki rodziców. Wśród nich są studenci, którzy tworzą rodzinę ucząc się poprzez to nowych ról społecznych – żony lub męża, ojca lub matki. Starają się żyć nie jak dotychczas, według perspektywy "ja", ale wspólnie stworzonego "my".

Alina – studentka II roku kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna, studiuje stacjonarnie. Jest też matką 4-miesięcznego syna Oleha.

Daria – studentka trzeciego roku kierunku Architektura na studiach stacjonarnych. Jej syn ma rok i dziewięć miesięcy. Oboje z mężem są uchodźcami, wychowują dziecko bez jakiejkolwiek pomocy bliskich.

Urlop dziekański czy połączenia macierzyństwa i studiów?

Zostanie matką w trakcie studiów wiąże się z decyzją: czy starać się połączyć studia z macierzyństwem? To trochę inna sytuacja niż w przypadku pracy, kiedy trzeba przynajmniej chwilowo przerwać karierę zawodową i zamienić ją na urlop macierzyński. Młode mamy podczas kształcenia się na uczelni są na etapie rozwoju, dopiero poznają świat. Niektóre kobiety podczas studiów decydują się więc na urlop dziekański, inne nie. Prawie wszystko zależy od podejścia studentek do życia i jego postrzegania.

– Jeszcze będąc w ciąży zdecydowałam się nie brać urlopu dziekańskiego, chociaż obecnie jest mi trudno być z dzieckiem na odległość – opowiada Alina, która co tydzień jeździ z Polski na Ukrainę i z powrotem. – Jednak wtedy kierowałam się tym, że syn jest jeszcze malutki, nie będzie tęsknić i płakać za mną, a ja będę mogła skończyć studia bez ich przerywania.

Sytuacja wygląda całkowicie inaczej u Darii. Z różnych powodów osobistych i innego podejścia do macierzyństwa.

– Brałam urlop dziekański, dlatego, aby być ze swoim dzieckiem. Mimo to jesteśmy uchodźcami i w tym czasie nikt nam nie mógł pomóc. – Daria uważa, że pierwszy rok był najważniejszy w życiu syna i nie chciałaby tego przegapić. 

24/7 - jak ze wszystkim nadążyć?

Z pojawieniem dziecka wszystko nagle się zmienia, w tym tryb życia oraz czas, który bardzo szybko leci. Gdy kobieta staje się matką, często przybiera rolę „matki-gospodyni”, zapomina o sobie, własnych marzeniach i przyjemnościach. Jednak jak to wygląda w rzeczywistości? Czy Alina i Daria nauczyły się efektywnie i z pożytkiem wykorzystywać swój czas nie tylko dla dziecka?

– Tak naprawdę moje teraźniejsze życie to ciągły ruch. Dni powszednie wypełniam studiami, a po wszystkich zajęciach jadę do ukochanego syna. Mimo to po przyjeździe do domu sprzątam, gotuję i staram się też poświęcić uwagę mężowi. W czasie wolnym zaglądam do konspektów i w międzyczasie uczę się – opowiada Alina. – Co poniedziałek znowu jadę do Polski. W Rzeszowie zawsze jestem na Skype, Facebooku, Viberze, żeby co minutę dowiadywać się jak tam mój syn. I tak w kółko.

Jak przyznaje Alina czasami - a nawet częściej niż czasami - nie jest w stanie zrobić wszystkiego, co zaplanowała. Do zrobienia niekończąca się lista zadań, a wokół miliony rozpraszających czynników. Natomiast jak to wygląda w życiu rodzinnym Darii?

– U mnie zawsze syn będzie na pierwszym miejscu, dlatego poświęcam mu większość czasu. Mimo to udaje mi się znaleźć czas również na inne rzeczy. Nie wiem jakim cudem – śmieje się Daria. – Przez te lata macierzyństwa nauczyłam się znajdować czas. W rezultacie udaje mi się uprawiać sport, sprzątać w domu, gotować.

Oprócz tego Daria skończyła także szkołę jazdy, kurs tatuażu, znajduje czas nawet na przygotowanie się do zajęć i pracę (maluje różne ilustracje na kurtkach oraz przygotowuje ozdoby do show roomów).

– Tak naprawdę czasami zapominam o sobie, a zajmuję się tym, co przynosi korzyść – dodaje młoda matka.

Motywacja i wsparcie?

– Obecnie mój syn jest dla mnie nie tylko idealną motywacją, ale i główną – mówi Alina. – Jeśli wcześniej nie myślałam o przyszłości tak poważnie, to teraz pojawił się u mnie główny cel. Osiągnąć sukces, abym potem mogła dać więcej możliwości synowi – dodaje z entuzjazmem studentka, dla której ogromnym wsparciem jest w tej trudnej sytuacji mąż i mama. – To mama przekonała mnie do tego, żeby nie rzucać studiów, pomaga mi z synem i zawsze mnie wspiera.

Z kolei Daria przekonuje, że nie musi szukać motywacji w swojej sytuacji:

Myślę, że ona jest wszędzie wokół mnie. Chociaż w pewnym momencie za idealną motywację mogłabym uważać swoje życie. Wsparciem dla mnie są moi bliscy – opowiada młoda matka. Dziewczyna ma silne przekonanie o swojej mocy sprawczej. – Jeśli coś mi się w życiu nie podoba, to znaczy, że trzeba postarać się to zmienić.

Czas po męsku

Nie tylko kobiety łączą rodzicielstwo i studia. Zazwyczaj dla większości ojców zajmowanie się dzieckiem jest wyższą matematyką. Jednak również wśród mężczyzn znajdą się tacy, którzy potrafią wypełniać obowiązki ojcowskie oraz załatwiać przy tym wiele innych spraw.

Dla mnie zawsze istnieje coś takiego jak brak czasu, niezależnie od tego, co robię w danym momencie – mówi Włodzimierz, ojciec, który marzy, aby doba była dłuższa chociaż o 10 godzin. – Od samego początku studiów skorzystałem z Indywidualnej Organizacji Studiów. Uważam, że studiowanie nie jest zbyt ciężkie. Obowiązki studenckie udaje mi się załatwiać w miarę szybko i łatwo.

Chociaż Włodzimierz studiuje w Rzeszowie, to mieszka razem z żoną i dzieckiem w Warszawie, gdzie też pracuje.

– Tak naprawdę wcale nie dziecko i nie studia wymagają ode mnie wielkiej ilości czasu, a właśnie praca. Jednak mimo to staram się ze wszystkim nadążyć – mówi. – Czasami wsparcie bliskich odgrywa dużą rolę w moim życiu. To jak część, która mnie nie tylko motywuje, ale także pobudza do czegoś większego. Daje pewność w to, co robię na co dzień – podsumowuje Włodzimierz.

Najważniejsze to...

Zarówno u kobiet, jak i mężczyzn jest coś, co uważają za najważniejsze w życiu:

Dla mnie najważniejsza teraz jest moja rodzina, radosny śmiech mojego synka. To na mnie wpływa i pozwala dokonywać rzeczy niemożliwych – mówi Alina. – Dla kogo jeszcze żyć i starać się jak nie dla niego? Jak ciężko by nie było, nie poddam się, bo chcę, żeby mój syn, jak nikt inny był ze mnie dumny.

Dla matki-studentki Darii najważniejsze dwie rzeczy to rodzina i rozwój osobisty:

– Teraz robię wszystko, aby w przyszłości nie być zależną od męża, mieć możliwość samodzielnego zabezpieczenia siebie i swoich dzieci. Obecnie bardzo marzę jeszcze o córeczce.

Natomiast Włodzimierz krótko stwierdził:

– Dla mnie osobiście najważniejsze jest zdrowie moich bliskich.

Codziennie można robić wiele rzeczy jednocześnie, jednak to wymaga znacznego wysiłku. Świat nie jest idealny, ale do ideału trzeba zawsze dążyć. Nie poddawać się, witać każdy nowy dzień z uśmiechem, kochać swoich bliskich, cieszyć się każdą minutą. Wtedy na pewno znajdzie się motywacja, która doda siły. Znajdzie się także czas nie tylko na wychowanie dziecka, naukę i pracę, ale również odpoczynek i rozwój osobisty.

Źródło ilustracji: pixabay.com

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb