logo wsiiz main

POLECAMY

Wywiady
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

W zgiełku codzienności mija nas wiele pięknych i ciekawych historii pisanych przez relikty przeszłości. Mogą nimi być fortyfikacje obronne, niegdyś zaludnione budynki mieszkalne, fabryki i wszelakiego rodzaju zespoły aglomeracyjne. Niestety z dnia na dzień czas coraz mocniej odciska na nich swoje piętno. Sylwia Wiater w rozmowie z Krzysztofem Klimkiem opowiada o swojej pasji czyli Urbexie, tj. badaniu miejsc opuszczonych i poznawaniu ich historii. Wystawę Sylwii pt. „Zapomniany Świat” mogliśmy oglądać na początku grudnia w Klubie Akademickim IQ.

Krzysztof Klimek: Twój wernisaż nosi nazwę „Zapomniany Świat”. Dlaczego?

Sylwia Wiater: Na wystawie można oglądać zdjęcia obiektów, które lata świetności mają już dawno za sobą. Część z nich przestała już istnieć, inne chylą się ku upadkowi. Niestety większością z nich nikt się nie interesuje. Wszyscy zapomnieli...

Z tego co wiem od dawna interesujesz się tzw. Urbexem, czyli badaniem miejsc opuszczonych i zapomnianych. Kiedy i jak narodziła się ta pasja?

Urbex towarzyszył mi od zawsze, choć na początku nie wiedziałam, że to co robię ma jakąś nazwę. Mieszkam pod Rzeszowem, a mój dom dookoła otaczają lasy, więc od dziecka spędzałam tam cały wolny czas. Inne dzieciaki kopały piłkę, bawiły się razem, dziewczyny skakały w gumę, a ja łaziłam sobie po lesie sama lub na dalsze dystanse w towarzystwie rodziców, często wujka, ale też innych członków rodziny, którzy ciągnęli mnie przez największe chaszcze. Zawsze gdy trafiło się na jakąś starą chałupę, szopę, stodołę, to nikt nie robił mi problemów, żebym sobie weszła i pooglądała. Tak samo było z łażeniem po drzewach, zabawą na wyrobiskach i innych ciekawych miejscach, a zimą spędzaniu całych dni na zewnątrz, kopaniem jam w zaspach, budowy iglo... Teraz uważam, że te zabawy naprawdę zaprocentowały i nie mam problemów by poradzić sobie sama w lesie, odnaleźć się w terenie. Wiem jakie rośliny i grzyby mogę zjeść, z trudnych zimowych warunków w górach czerpię czystą radość! Pamiętam jak w podstawówce będąc na wycieczce w arboretum w Bolestraszycach przy okazji przeszliśmy się do znajdującego się obok fortu XIII San Rideau. Oczywiście nie było mowy żeby wejść do środka, to tylko rozbudziło moją chęć jeżdżenia do takich miejsc i poznawania ich historii.

Sylwia Wiater 2016 - Zdjęcie 1

Badanie miejsc, do których wstęp jest zabroniony ze względu na ich słabą kondycję, to dość ryzykowne posunięcie. Jak często rozsądek kazał Ci jednak odpuszczać dalszą eksplorację? A może starasz się naginać pewne granice pod tym względem?

Owszem, nie należy to do rzeczy najłatwiejszych i najbezpieczniejszych. Bardzo często naginałam te granice. Jednakże dość szybko życie pokazało mi, że jest wiele innych, znacznie ciekawszych rzeczy, które trzeba zobaczyć, dlatego nie warto się zbytnio narażać. To wszystko jeszcze zależy od rodzaju miejsca, do którego dotarłam, jeśli wiem, że nikt nie zrobił przede mną z tego dobrej dokumentacji, to staram się ją wykonać jak najlepiej. Natomiast jeśli już ktoś to zrobił przede mną, to nie mam parcia na niebezpieczną eksplorację. Przykładem może być chociażby ostatnio pałac w Mokrzeszowie, kilka lat czekałam by tam pojechać. Jednak kiedy się tam znalazłam, to nie czułam potrzeby narażania się, czy penetrowania każdego zakamarka, choć historia tego miejsca jest naprawdę ciekawa. To się czuje, kiedy warto się poświęcić, a kiedy lepiej wyluzować i zostawić energię na coś lepszego. Bardziej w urbexie przeraża mnie opcja spotkania w opuszczonych obiektach osób pod wpływem różnych środków – agresywnych – czy psów stróżujących, a nie stan obiektu. Bo czy deska wytrzyma pod naszym ciężarem czy też nie, to można jeszcze ocenić, a finał spotkania z człowiekiem czy zwierzakiem już nie do końca.

Badanie miejsc opuszczonych to nie jedyna Twoja pasja? Gdzie jeszcze jest Twój azyl?

Są jeszcze oczywiście góry i motoryzacja. Zarówno w jednym i drugim dopiero raczkuję, ale rok 2016 pokazał mi jak wiele rzeczy można zrobić w tak krótkim czasie.

Obserwując Twojego bloga i FanPage na Facebooku widać wyraźne, że jednak urbex powoli schodzi na boczny tor, zaczyna dominować motoryzacja i podróże. Czy zapowiada się powolny koniec pewnego rozdziału w Nowym Obliczu?

Z urbexem chciałam skończyć już dawno, bo jednak całą zimę dominują u mnie góry, a sezon letni to motoryzacja. Jednak podróżując trafia się często na takie lokalizacje – że no nie da się – a byłoby wręcz głupotą nie zatrzymać się i nie pójść zobaczyć. Zdjęcia te nie były na bieżąco publikowane i aktualnie zastanawiam się co z nimi zrobić, ale mogę obiecać, że Nowe Oblicze jeszcze pod kątem urbexu mile zaskoczy.

3

Jak natrafiałaś na ślad miejsc, z których zdjęcia mogliśmy oglądać na wernisażu? Czy to zwykły łut szczęścia, a może bardziej chodzi o dostrzeganie tego, co pozornie w codziennym zgiełku może wydawać się niezauważalne?

Ja to porównuję do zbierania grzybów. Jeden przejdzie koło grzyba o kapeluszu wielkości talerza i go nie zobaczy, a druga osoba nawet w obcym lesie będzie potrafiła się domyślić, że pod tą kępką mchu, pod listkami, będą jakieś malutkie, ładne grzybki. Tu jest dokładnie tak samo, bardzo często mieszkańcy danej miejscowości nie mają pojęcia koło czego na co dzień przechodzą. Wiele miejsc poznałam jeżdżąc rowerem po Podkarpaciu. Ten sposób jest naprawdę świetny, człowiek najlepiej chłonie otaczający go świat. O miejscach tych często się nie pisze, nie publikuje zdjęć, bo gminom przynoszą wstyd, ale nie potrafią zrobić z tym też nic, by dane miejsce stało się dumą danego regionu, tylko próbują je ukryć. To przykre. A jeszcze smutniejsze jest, kiedy widzi się, że z miesiąca na miesiąc z danego miejsca coraz mniej pozostało. Kiedyś tak jeździłam sprawdzając jak mają się moje ulubione lokalizacje, ale teraz szkoda mi na to nerwów.

A jakie plany ma Nowe Oblicze na przyszły rok? Są pewne projekty albo pomysły, które już teraz wiesz, że będziesz starała się realizować?

Ba! Miałam plany na kilka najbliższych lat. Wszystko legło w gruzach już w lipcu!

Chodzi o zmianę priorytetów działań, czy jakieś konkretne przeszkody?

W przeciągu kilku miesięcy udało mi się być w miejscach i uczestniczyć w wydarzeniach, gdzie myślałam, że pojawię się w najlepszym wypadku 2-3 lata po studiach. Tym samym część planów na rok 2016 w ogóle skreśliłam, bo stały się nieistotne, ale są też takie, które są w mojej głowie cały czas. Jeśli teraz podejmę się ich realizacji, to zrobię to pewnie na lepszym poziomie niż mogłam wcześniej, dzięki większej wiedzy i doświadczeniu, które nabyłam podczas wyjazdów.

Sylwia Wiater 2016 - Zdjęcie 7

Zapewne masz jakieś marzenia związane z odwiedzeniem pewnych opuszczonych miejsc w przyszłości?

Kiedyś był Czarnobyl... Pewnie jakby się nadarzyła okazja to bym pojechała, aczkolwiek nie mam już takiego parcia na to. Jest tyle ciekawych, nieznanych miejsc, o których nie mamy pojęcia, czekających na odkrycie.

Czarnobyl przestał już być zjawiskiem, a zaczął być bardziej niczym produkt komercyjny.

Urbex ostatnimi czasy stał się bardzo popularny, dlatego też wzrosła liczba wycieczek komercyjnych do Czarnobyla. Ludzi przyciąga ten klimat, opuszczone miasto, krążące mity o promieniowaniu, po którym można świecić – oczywiście to są bajki. Prawda jest taka, że im więcej osób zwiedza dane miejsce, tym staje się ono coraz mniej atrakcyjne. To samo robi się z wieloma obiektami w Polsce – chociażby Twierdzą Przemyśl, gdzie pieniądze z Unii wykorzystano na to, by pozakładać kraty, by pasjonaci historii nie mogli wejść, tablice informacyjne, gdzie nie można przeczytać informacji, stojaki rowerowe i ławki, o które można się pozabijać, bo są tak pozarastane. Wszystko tylko czeka na postawienie kas biletowych, może jakiś plac zabaw dla dzieci...? Przeciętny niedzielny turysta zapłaci, zrobi sobie fotkę i wrzuci na fejsa. Jeśli spojrzy na ulotkę, dostanie jakieś szczątkowe informacje, co to niby za kupa betonu, wróci do domu i zapomni. Brak funkcji edukacyjnej, sensownej organizacji. Osoby naprawdę zainteresowane tracą na takich rozwiązaniach. Ale najlepiej to pozamykać, pozagradzać, nie wpuszczać – niech zarasta.

Sylwia Wiater 2016 - Zdjęcie 6

Każda podróż czy dłuższa wyprawa wymaga sprzętu, nie mówię tu tylko o aparacie, którym starasz się uwieczniać swoje wyprawy, ale o innych przedmiotach. Co powinien posiadać przy sobie człowiek, który chce zająć się urbexem lub wyprawami?

To zależy gdzie się wybiera. Podstawą jest nóż i woda – to wystarczy by przeżyć (śmiech). Trzeba zaopatrzyć się w buty z grubą podeszwą, żeby można było śmiało chodzić, bez obawy, że skończymy z gwoździem w stopie gdzieś pośrodku niczego, gdzie nawet nie ma zasięgu. Dobrze jest nosić ze sobą kompas, mapy, trytytki – zawsze! Mile widziane są wygodne ciuchy, które będzie można w każdej chwili spisać bez żalu na straty. No i najważniejsze – latarkę!

Czytelnicy na pewno chętnie dowiedzą się na koniec o najciekawszych i najbardziej klimatycznych miejscach, w których miałaś kiedykolwiek okazję być.

Skupiając się na samym Podkarpaciu – chociażby Twierdza Przemyśl. Aktualnie po pracach konserwatorskich czy remontowych – trudno określić – znacznie straciła na klimacie, ale zawsze będę do niej z sentymentem wracać myślami. Kolejne miejsce to nieistniejąca już baza radziecka w Żdżarach. Oczywiście nie można zapomnieć o Siarkopolu, który aktualnie ginie w oczach, całe Roztocze, cmentarze w środku lasu, opuszczone cerkwie, bunkry – o tym można książki pisać.

Sylwia Wiater 2016 - Zdjęcie 2

Napotkałaś kiedykolwiek na anomalie lub zjawy w takich miejscach? Czasami eksploracja odbywała się w godzinach nocnych jedynie przy świetle latarki. Czy możliwe, że pewne miejsca mogą być faktycznie nawiedzane, czy to bardziej fikcja, jedynie strach przed wejściem w ciemność?

Osobiście nie boję się ciemności, a zwiedzanie obiektów w nocy przy świetle latarki uważam za jedno z najbardziej klimatycznych. Szczególnie jeśli miejscówka nie obfituje w zdobienia. Nigdy nie wykluczałam opcji, że w takich miejscach może coś być, szczególnie jeśli ktoś tam został zamordowany, popełnił samobójstwo, wejdzie się po prostu do krypty, albo jest się w miejscu masowego mordu. Miałam wątpliwą przyjemność mieć kilka dziwnych sytuacji, które trudno wyjaśnić w jakikolwiek w miarę sensowny sposób. Czy to był czysty przypadek, czy COŚ, co mogło się ujawnić dzięki odpowiednim czynnikom – nie wiem. Będąc w takich miejscach trzeba się liczyć z tym, że może dojść do zdarzenia, które niekoniecznie musimy zrozumieć. Trzeba być czujnym i uważać na to, co się dookoła nas dzieje.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Gratuluje pięknej wystawy, warto było uczestniczyć w Twoim wernisażu. Życzymy dalszych sukcesów i myślę, że wspólnie czytelnikami już czekamy na kolejną wystawę.

Dziękuję! Mam nadzieję, że Nowe Oblicze nadal będzie mogło przybliżać rzeczy niedostępne dla wielu oraz stanie się inspiracją choćby dla nielicznych do otwarcia się na piękno otaczającego nas świata.

Działalność Sylwii Wiater do śledzenia pod adresami:

Nowe oblicze - blog

Nowe oblicze - fanpage

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.