Wieczór pełen skrajności, w którym nieprzewidywalny rap zderzył się z ponadczasową nostalgią ikon polskiej sceny.
W sobotę podczas wielkiego święta studentów na Podkarpaciu nikt nie zamierzał zwalniać obrotów. Po koncertach Zippy'ego Ogara i Bletki na dwóch głównych estradach, swoją szansę na zaprezentowanie się szerszej publiczności otrzymali laureaci konkursu „Kill me With the Music”, którego finał rozegrał się zaledwie miesiąc wcześniej. Najbardziej utalentowanymi muzykami okazali się Jacob Crucian oraz formacje Tom Pigment i Aptekarze (ci drudzy wystąpili nieco później w strefie Bunkier).
Jednym z najważniejszych momentów wieczoru był pierwszy w Polsce występ Sebastiana Enrique Alvareza, znanego szerzej jako Sentino. Twórca takich hitów jak Midas, Casablanca czy Lato, to jedna z najbardziej polaryzujących postaci w krajowym rapie. Wielokrotnie zarzekał się, że już nigdy nie zagra nad Wisłą, a chaotyczne transmisje na Instagramie utwierdzały fanów w przekonaniu, że porzucił poważne podejście do kariery. Optymizmu nie dodawał fakt, że w poprzednich latach jego zaplanowane koncerty nagminnie odwoływano – z inicjatywy samego artysty lub organizatorów obawiających się skandali. Mimo tych przeciwności, 10 maja „Król Sentino” ostatecznie stanął przed widownią.
Po tym show dynamika absolutnie nie spadła, ponieważ mikrofony przejął Rów Babicze – dobrze znany lokalny duet, który zagościł na festiwalu trzeci rok z rzędu. Decyzja o ponownym zaproszeniu tego składu okazała się strzałem w dziesiątkę. Był to jeden z najbardziej widowiskowych punktów tegorocznego line-upu, a fani grupy udowodnili, że potrafią rozkręcić pod barierkami solidne pogo. Na specjalne wyróżnienie zasługuje odśpiewanie klasyka „Sacrum” (z repertuaru Mezo i Kasi Wilk), do którego artyści dołożyli własną, autorską zwrotkę.
Równolegle na drugiej arenie królowała Maryla Rodowicz (wiosna w tym roku musiała być wyjątkowo ciepła, skoro legendarną piosenkarkę „odmrożono” już w maju). Bezpośrednio po niej publikę rozgrzewały tuzy polskiego rocka i metalu: Dżem oraz Nocny Kochanek, a zwieńczeniem muzycznej części wydarzenia był koncert powszechnie uwielbianej formacji Myslovitz.
Ostatnie wybrzmiewające z głośników akordy zbiegły się w czasie z efektownym pokazem fajerwerków, które rozświetliły nocne niebo nad Miasteczkiem Politechniki Rzeszowskiej, oficjalnie zamykając drugi dzień festiwalu.










