Nie ma co owijać w bawełne. Wiedzieliśmy czego sie spodziewać i wiedzieliśmy co dostaniemy – fenomenalny nastrój, najlepszych artystów na trzech scenach i opady atmosferyczne... Jednak najlepsze juwenalia w Polsce kolejny rok z rzędu udowodniły, że Rzeszów potrafi się bawić.
Relacja z dnia 8 maja
Obchody zaczęły się o godzinie 14:00 na rynku miejskim, a już zaledwie pare minut później rozpoczęły się pierwsze koncerty wprawiające uczestników w radosną atmosferę. Przekazanie symbolicznych kluczy do miasta studnetom przez prezydenta Konrada Fijołka dało znak zgromadzonym, że kolorowy korowód może wyruszyć ulicą Juliusza Słowackiego, aby przez rzeszowskie bulwary kontynuować przemarsz ulicami hetmańską i Emilii Plater końcowo docierając do Miasteczka Politechniki Rzeszowskiej. Zaraz po dotarciu na miejsce, studenci mogli cieszyć się pierwszymi koncertami zaproszonych artystów, a uwierzcie mi, jakość tegorocznego line-upu zwalała z nóg.
Pierwszym piosenkarzem którego mogliśmy usłyszeć był ciągle zyskujący popularność Maciej Sekulski, znany szerzej pod pseudonimem MIÜ. Autor takich hitów jak “fantazje” czy “dopóki się nie znüdzisz” dopiero zaczyna swoją koncertową kariere, jednak nie czuć było, żeby umiejętnościami zabawiania tłumu odbiegał od weteranów sceny, którzy grali koncerty chwile po nim. Malik Montana, Żabson czy choćby Kizo, znani już stałym bywalcom Rzeszowskich Juwenalii, po raz kolejny sprawili, że dziesiątki tysięcy fanów hip-hopu mogło zapomnieć o problemach codziennego życia studenckiego. Warto również wspomnieć o zorganizowanej bitwie freestylowej, której uczestnicy na zmiane próbowali wbijać sobie szpilki jednocześnie składając rymy do beatu. Format ten jest dość ryzykowny, ponieważ brak uprzednio napisanego tekstu może sprawić, że zamiast wyszukanych pocisków słownych, widownia usłyszy tylko niezgrabny bełkot który z rymowaniem nie ma wiele wspólnego. Mimo ryzyka totalnej porażki, reprezentant Rzeszowa Kornel “Koro” Regel pokazał się z najlepszej możliwej strony i zwyciężył Bitwę o RZJ’26 deklasując lirycznie swoich rywali.
Nie mniej działo się również na dwóch pozostałych scenach. Pierwszym z klasycznych zespołów był Enej, a ich kawałków raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Tłumy dały się ponieść wesołym rytmom muzycznych hitów, których performowanie kontynuuowały takie grupy jak Strachy na Lachy czy dobrze każdemu znany Lady Pank. Równolegle na scenie Bunkier miała miejsce prawdziwa polska biesiada. Zaproszenie ulubieńców nowego i starego pokolenia, takich jak Baciary czy niezastąpiony Skolim sprawiło, że każdy fan dobrej polskiej imprezy czuł się jak w niebie.
Podczas trwania wydarzenia, uczestnicy mieli dostęp do szerokiej oferty gastronomicznej, między innymi do wszelakich burgerów czy cieszących sie niemalejącą popularnością kręconych ziemniaków. Cała impreza odbywała się pod patronatem głównego sponsora, marki Żywiec, która kolejny rok z rzędu wspierała rzeszowskie juwenalia. Ich piwo było dostępne praktycznie na każdym kroku i uwierzcie, że studentów nigdy nie trzeba jakoś specjalnie przekonywać do sięgnięcia po jeden czy dwa łyki zimnego trunku.
Pierwszy dzień wydarzenia został zakończony koncertami White 2115 oraz Braci Figo Fagot, jednak uczestnicy imprezy nie musieli rozchodzić się do domu. Oficjalne after-party zostało zorganizowane przez jednego z partnerów wydarzenia, klub Rubin, a na tych bardziej zmęczonych czekał już kolejny, wcale nie mniej widowiskowy dzień.










