logo wsiiz main

POLECAMY

Paulina Wodzień

Artykuły
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Po wydarzeniach, które rozegrały się na plażach Normandii, rozpoczęła się wielka ofensywa w kierunku III Rzeszy. Na drodze stały oddziały okupujące Francję, Ardeny oraz… bardzo groźna „Linia Zygfryda”. Walki na tym terenie znamy z wielu filmów i gier poświęconych wydarzeniom z tego okresu, jednak starcia wcale nie przebiegały tak łatwo. Niemcy stawiali zacięty opór, a wśród dywizji amerykańskich, brytyjskich i kanadyjskich, których wspierali również Polacy (całość wojsk określa się mianem aliantów), znajdowało się wielu nowicjuszy, nieznających świata wojny. Na domiar złego podjęto się wielu niekorzystnych operacji, w trakcie których ginęli waleczni żołnierze. W tamtych dniach wielu ludzi musiało oddać życie. Jak więc przebiegały działania wojenne w zachodniej Europie?

Po rozbiciu frontu w Normandii, alianci szybko rozprawili się z niemieckimi oddziałami okupującymi tereny Francji. Przy współpracy z La Résistance Intérieure Française w skrócie RIF (w tł. „Francuski Opór Wewnętrzny”) udało im się w przeciągu trzech miesięcy wyzwolić Francję. Kolejnym celem było przełamanie tak zwanej „Linii Zygfryda”. Pojawił się jednak problem ze stałą dostawą zaopatrzenia, gdyż w rękach sił amerykańskich, brytyjskich i kanadyjskich leżał tylko jeden port w Cherbourg-Octeville. W historii już wielokrotnie doszło do sytuacji, w której armie przegrywały z powodu braków w sprzęcie (np. u Erwina Rommla, podczas kampanii w północnej Afryce, o którym czytaliśmy w poprzednim artykule z cyklu „W pogoni za historią – II wojna światowa”). „Linia Zygfryda” była niezwykle dobrze uzbrojona, gdyż stanowiła dla III Rzeszy ostatnią linię obrony, dlatego alianccy dowódcy zaczęli podejmować próby obejścia tejże linii umocnień.

Wojska kanadyjskie podjęły się zajęcia portów przy kanale La Manche. Był to całkiem pomysłowy ruch, gdyż rozkaz Hitlera, o przekształceniu tych miejsc w „fortece”, nie dotarł w odpowiednim czasie. Zajęto je dosyć szybko, za wyjątkiem Dunkierki, którą oblegano przez wiele miesięcy. Największą uwagę skupiono jednak na operacji Market Garden, dzięki której alianci chcieli zająć tereny otwierające drogę na terytorium Niemiec (z pominięciem „Linii Zygfryda”) oraz te, z których wystrzeliwano pociski V2. Operacją dowodził feldmarszałek Montgomery i pokierował nią w dniach 17-26 września. W pierwszej kolejności zdecydowano się na wielki zrzut sił powietrzno-desantowych. Niestety nie doceniono siły niemieckiej na tamtym obszarze. Spadochroniarze natrafili na poważny opór wroga. Jak na złość, pogoda nie sprzyjała zrzutom, przez co wiele transportów z zaopatrzeniem rozbiło się w drodze, a jednostki wsparcia zaliczały poważne opóźnienia. Ponadto wojska osi pozyskały plany operacji z jednego z rozbitych samolotów, przez co mogły podjąć skuteczną kontrofensywę. W akcji wzięli udział brytyjscy oraz polscy spadochroniarze, a przeszło 77% z nich zginęło lub trafiło do niewoli. To była wysoka cena za błędną ocenę sił wroga. Operacja zakończyła się fiaskiem.

Podjęto się jeszcze kilku akcji, które miały umożliwić ominięcie „Linii Zygfryda”, jednak bez większych sukcesów. Dlatego ruszono w kierunku nieuniknionego. Wojska alianckie postanowiły podjąć się taktyki zbliżonej do Blitzkriegu, choć pewne punkty uniemożliwiały im realizację tego planu. Np. zboczyli z kursu, w celu zajęcia Akwizgranu. Odbyły się tam niezwykle krwawe i zacięte starcia, w wyniku których zginęło przeszło 5 tys. żołnierzy amerykańskich. Wysłano także wojska na tereny Lasu Hürtgena, aby zapobiec atakowi wojsk nieprzyjaciela od flanki. Kontynuowano natarcie aż do momentu, w którym alianci zajęli Ardeny. Powoli zbliżała się zima, więc podjęto się operacji Queen (w tł. Królowa), która miała być bezpośrednim atakiem na „Linię Zygfryda”, jednak natarcie przychodziło bardzo powoli. Choć wojska osi były osłabione, to część zajętych przyczółków i tak z powrotem wracała w ręce Niemców. Ci powoli szykowali się do własnej kontrofensywy, a za cel obrali właśnie Ardeny.

Do owej kontrofensywy doszło w okresie zimowym w grudniu 1944 r. oraz w styczniu 1945 r. W ramach niej zaplanowano pełne natarcie przez górzyste tereny. Taka lokalizacja połączona z obecną porą roku nie sprzyjała III Rzeszy, jednak nie widziano wtedy lepszego wyjścia z niekorzystnej sytuacji. Całość nadzorował marszałek Walther Model, a operację opieczętowano kryptonimem „Wacht am Rhein” (w tł. „Straż nad Renem”), choć funkcjonowała też nazwa „Herbstnebel” (w tł. „Jesienna mgła”). Kartą atutową Rzeszy miał być szybki i niespodziewany atak, a także zła pogoda, która uniemożliwiałaby udzielenia aliantom wsparcia lotniczego. 16 grudnia 1944 r. o godz. 5:30 Niemcy rozpoczęły ostrzał artyleryjski w kierunku amerykańskich pozycji. Po ponad dwugodzinnym bombardowaniu wrogich pozycji zdecydowano się na szybki atak piechoty. Była to część większej strategii podobnej do tej, którą zastosowali Rosjanie przeciw wojskom Rzeszy na froncie wschodnim. Atak piechoty miał za zadanie stworzyć drogę natarcia dla… czołgów. Tego alianci się nie spodziewali.

Rejon ten był naprawdę niekorzystny dla transportu, przez co nawet nie zakładano możliwości najazdu pancernego. Ni stąd, ni zowąd po zaciekłej szarży wojsk niemieckich, nadjechały czołgi i rozpoczęły natarcie na amerykańskie pozycje. Pomysł okazał się dosyć skuteczny, jednak nie wszystko szło zgodnie z planem. Pogoda była dla Niemców jednocześnie sojusznikiem, jak i wrogiem. Z jednej strony warunki atmosferyczne były faktycznie bardzo kiepskie, przez co samoloty alianckie nie mogły udzielić wsparcia. Z drugiej jednak strony pogoda była jeszcze gorsza niż zakładano – ogromne opady śniegu, w połączeniu z burzami śnieżnymi blokowały większość tras, co spowolniało natarcie. W tym rejonie stacjonowało kilka amerykańskich dywizji złożonych z samych nowicjuszy, którzy nie posiadali doświadczenia w walkach. Ułatwiało to III Rzeszy odbicie straconego terytorium. Zakładano, że dowódca wojsk alianckich, gen. Dwight D. Eisenhower, będzie potrzebował trzech dni, aby zorientować się w sytuacji, jednak ten zareagował już pierwszego dnia ataków.

Przerzucono na teren Arden przeszło ćwierć miliona żołnierzy. Niemcy musiały podjąć szereg operacji w celu odbicia utraconych ziem. Wśród nich na uwagę zasługuje Rajd Kampfgruppe Peiper (w tł. „Grupa bojowa Peiper”). Był to zarazem niezwykle agresywny atak pancerny dokonany przez żołnierzy Rzeszy (który natrafił na równie agresywny opór), jak i przykrywka dla masakry, jaka odbyła się w Malmedy. Waffen-SS dokonało rzezi na pojmanych żołnierzach amerykańskich oraz na miejscowych cywilach. Mordowano wszystkich: na skrzyżowaniach, w miasteczkach, w wioskach, wszędzie gdzie tylko zgromadzono większą grupę niewinnych. Oczywiście wiadomość o tych wydarzeniach dotarła do alianckich dowódców. W jednej z jednostek wydano nawet rozkaz dokonania odwetu i wymordowano w niej wszystkich jeńców niemieckich. Krew za krew. Wasi ludzie za naszych ludzi. Jeden wielki rozlew krwi i po jednej, i po drugiej stronie – jednak, czy faktycznie była to konieczność?

Sytuacja kryzysowa w Ardenach w końcu została zażegnana. Wojska alianckie, początkowo rozciągnięte na pełną możliwą szerokość, wróciły do uprzedniego szyku i kontynuowano natarcie w stronę „Linii Zygfryda”. Hitler wydał rozkaz swoim wojskom, aby pozostały na swoich pozycjach, gdyż wycofanie się doprowadzi do porażki Niemiec. Jednak aliantom wystarczył niespełna miesiąc na rozbicie wojsk niemieckich w tym rejonie i ostateczne rozbicie „Linii Zygfryda”. Już pod koniec marca byli gotowi na przekroczenie rzeki Ren, a co za tym idzie – na podróż do serca III Rzeszy, Berlina. W tym momencie działania na froncie zachodnim zbliżały się do punktu kulminacyjnego. Jednak w kolejnych artykułach z cyklu „W pogoni za historią – II wojna światowa” wrócimy jeszcze na front wschodni, aby poznać tamtejszy teatr działań wojennych. W końcu w kampanii na tym froncie dochodzi do walk w obrębie naszej ojczyzny. Poza tym zapoznamy się jeszcze z kilkoma ciekawymi faktami związanymi z tymże konfliktem. Do zobaczenia w przeszłości!

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb