Sidebar

Aktualności
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

"Przestań pytać o jedność - zacznij coś robić" - taką puentą, która padła z ust metropolity łódzkiego, zakończyło się inauguracyjne spotkanie nowego cyklu paneli dyskusyjnych "W labiryncie świata", które odbyło się 21 stycznia w Filharmonii Podkarpackiej. „O problemach współczesnego chrześcijaństwa” rozmawiali  ks. abp Ryś wraz z Szymonem Hołownią. Spotkanie zostało zorganizowane przez Wyższą Szkołę Informatyki i Zarządzania wraz z Klasztorem Ojców Dominikanów w Rzeszowie oraz z Fundacją Tygodnika Powszechnego.

"Przyszło bardzo dużo ludzi, aby mówić o najprostszych sprawach" - w taki sposób zaczął swoje wystąpienie ks. abp Ryś. Metropolita łódzki wskazał, że widzi tylko jeden istniejący problem chrześcijaństwa - ewangelizację. Twierdził, że sposób przekazywania wiary jest największą i jedyną troską Kościoła. Wskazał przy tym trzy podstawowe źródła tego problemu: treść Ewangelii do przekazania, osoby, które tę treść przekazują i tych, którzy je odbierają. Arcybiskup skupił się na dwóch pierwszych punktach, stwierdzając, że "zawsze obce mu było bicie się w cudze piersi". 

"Pierwszym problemem ewangelizacji jest antyświadectwo."

Analizując pierwsze źródło problemu z ewangelizacją, metropolita łódzki zauważył jak ludzie zapominają, że Kościół nie jest celem sam dla siebie. Co więcej, głoszona Ewangelia stała się raczej wyrażanym światopoglądem, systemem moralnym, a nawet manifestem politycznym, aniżeli Dobrą Nowiną. Wskazał na niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą religia obywatelska i przypomniał, że w Ewangelii nie chodzi o Kościół, a osobę Jezusa Chrystusa. -Kiedy wszyscy mówimy o Kościele, pojawiają się problemy; kiedy mówimy o Chrystusie - te problemy znikają – zauważył Metropolita i dodał - Pierwszym problemem ewangelizacji jest antyświadectwo – nawiązując w ten sposób do problemu pedofilii wśród księży. Wskazał na to, że ludzie mają prawo nie słuchać głoszonej przez duchownych Dobrej Nowiny, podczas gdy ci dopuszczają się tak strasznych czynów. Jako inne problemy ewangelizacji, wskazał niezdolność do słuchania ze strony głoszących. Mówił, że ewangelizacja powinna być dialogiem - a zbyt często jest monologiem. Głoszącym brakuje również osobistej relacji z Bogiem, a w polskim Kościele każdy ewangelizuje w pojedynkę - podczas gdy to zadanie dla całej społeczności chrześcijańskiej. 

Hołownia 1

"Od chodzenia do kościoła nie staje się chrześcijaninem, tak jak od chodzenia do garażu nie staje się samochodem." 

Drugim przemawiającym był Szymon Hołownia - dziennikarz, pisarz i publicysta od lat zajmujący się tematyką religijną. Jest on również założycielem fundacji Dobra Fabryka, która działa przede wszystkim w Afryce. Jego wystąpienie było bardzo emocjonalne i dużo ostrzejsze w swojej wymowie niż prelekcja arcybiskupa. Dziennikarz na wstępie zgodził się ze słowami przedmówcy, a potem otrzeźwił zebranych, oznajmiając, że w Polsce żyjemy w "katolickiej bańce". - Co roku odbywa się w kościołach liczenie wiernych. I emocjonujemy się, drgnęło, w jedną czy w drugą stronę o jeden procent! Cieszymy się, że jesteśmy katolickim krajem, że 40% osób chodzi do kościoła. Ale to oznacza, że 60% nie chodzi! - mówił. Przypomniał przypowieść o dobrym pasterzu, który miał 100 owiec i zostawił wszystkie, poszedłszy szukać jednej z nich, która zaginęła. - Tyle że w dzisiejszych czasach zabłądziło 99 owiec! - wskazywał - a my zamiast ich szukać, to idealizujemy tą jedną, która została. Rzeźbimy ją i formujemy, jak Wenus z Milo. Wytykał, że rozmawiając przed prelekcją z dziennikarzami, usłyszał, że na Podkarpaciu najwięcej ludzi chodzi do kościoła. - Ale czy to coś zmienia? Czy tu, na Podkarpaciu, ludzie są milsi? Czy wysiadając na lotnisku w Jasionce jest inaczej niż na lotnisku w Warszawie? Czy u was nie ma hejtu w internecie? Jest więcej sprawiedliwości? - wyliczał. - Od chodzenia do kościoła nie staje się chrześcijaninem, tak jak od chodzenia do garażu nie staje się samochodem - spuentował. 

"Przyjdź, Panie Jezu, ale jeszcze nie teraz, bo jutro mam wizytę u lekarza."

Hołownia mówił też o tym, że ludzie lubią sobie robić przypisy do Ewangelii. Przytaczał fragment o Sądzie Ostatecznym i mówił, że Jezus przychodzi do nas w każdym człowieku - nie tylko w miłych staruszkach, ale też w zbrodniarzach, alkoholikach czy muzułmanach. Wspominając niedawną tragiczną śmierć prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, wskazywał na to, że brakuje nam tęsknoty za Jezusem i traktowania Boga jak Ojca. Mówił o tym, że pierwsi chrześcijanie pragnęli jak najszybszego powrotu Chrystusa na ziemię, modlili się o to, przekonani o tym, że to niedługo nastąpi. 

Hołownia 2

"Świat, w którym dorośli zabijają dorosłych, jest straszny. Ale świat, w którym takie rzeczy robi się dzieciom, nie zasługuje na to, aby istnieć."

Dziennikarz opisywał postawę współczesnych chrześcijan jako "przyjdź, Panie Jezu, ale jeszcze nie teraz, bo jutro mam wizytę u lekarza". Mówił, że wydaje nam się, że jest wiele czasu i wiele rzeczy do zrobienia, ale wcale tak nie jest. Wspominał film, który obejrzał podczas swojej wizyty w Afryce, gdzie działa jego fundacja, pokazujący rozstrzelanie matek i ich malutkich dzieci. - Świat, w którym dorośli zabijają dorosłych, jest straszny. Ale świat, w którym takie rzeczy robi się dzieciom, nie zasługuje na to, aby istnieć.- grzmiał, a wszystkich obecnych uderzyła stanowczość, prawdziwość i straszność jego słów. Swoje wystąpienie zakończył krótkim wezwaniem: Przestańmy gadać, zacznijmy w końcu robić

Po wystąpieniach paneliści odpowiadali na pytania słuchaczy. Pierwsze z nich pochodziło od prowadzącego spotkanie Wojciecha Bonowicza, który nawiązał do gdańskiego zamachu i sytuacji w internecie. Wspomniał, że kolejne wydanie Tygodnika Powszechnego ma mieć na okładce hasztag #LudziDobrejWoliJestWięcej i zapytał uczestników o to, czy sądzą, że to prawda. Zarówno ks. abp Ryś, jak i Hołownia, zgodzili się, że zjawisko hejtu w internecie jest powszechne i należy z nim walczyć. Dziennikarz wskazywał, że wolność jednej osoby kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiej, dlatego wolność słowa nie oznacza mówienia wszystkiego, na co się ma ochotę. Mówił, że nie powinno się tolerować tego zjawiska i radził "odciąć hejterom tlen" - czyli ich nie słuchać, banować.

"Przestańmy gadać, zacznijmy w końcu robić".

Metropolita łódzki z kolei wskazywał, że to najpierw my musimy się zmienić, aby zmienił się drugi człowiek i nawiązał do tego, co mówił podczas swojego wystąpienia - że ludzie nie umieją słuchać. Opowiedział anegdotę o tym, jak podczas wizytacji jednej, bardzo dużej parafii, na zakończenie napisał jej proboszczowi, że "ma bardzo wiele grup religijnych, ale tylko jedną bardzo blisko Boga". Wskazywał na to, że tą grupą byli Anonimowi Alkoholicy. -To byli ludzie, którzy mieli świadomość tego, że w swoim życiu sięgnęli dna. Byli świadomi swojego grzechu, dlatego mieli pokorę i niesamowity dar słuchania siebie nawzajem - wspominał.

Wśród pytań publiczności, padło pytanie skierowane do Szymona Hołowni o to, czy przebywając w Afryce i innych dalekich krajach, czuje się ewangelizującym czy ewangelizowanym. Dziennikarz bez wahania odparł, że czuje się ewangelizowanym, opowiadając o pracownikach szpitala, który znajduje się w Demokratycznej Republice Konga i utrzymywany jest dzięki jego fundacji. Opisywał straszną wojnę, która trwa w tym kraju i zwrócił uwagę na to, jak niebezpieczny jest to teren - nawet Lekarze Bez Granic stamtąd wyjechali, bo co chwilę któryś z nich był mordowany. W tych warunkach Dobra Fabryka wyposażyła szpital, dzięki czemu ludzie w promieniu stu kilometrów mają, gdzie pobrać krew, zszyć ranę czy urodzić dziecko - i to właśnie fundacja utrzymuje jego personel. Hołownia opisywał, jak to jeden z pracowników, doktor John, powiedział mu kiedyś, że "papież Franciszek mówi, że trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu i oni muszą to zrobić". Dziennikarz nie rozumiał, o czym on mówi: jaka strefa komfortu w takich warunkach? Tymczasem lekarz zebrał grupę pracowników i maszerują 4, 6, nawet 10 godzin dziennie w trudnych warunkach, w góry, gdzie nie dociera żadna pomoc, aby leczyć mieszkających tam ludzi. Hołownia wspomniał, że tym właśnie powinna być ewangelizacja.

Hołownia 3

"Maryja jest jak matka rodziny wielodzietnej. I co Ona ma z nami zrobić? Ugotować rosół, postawić na stole i liczyć, że się nie pozabijamy przy kolacji."

Padały również pytania o jedność, o kryzys w Kościele i czy ma wpływ na niego nasza cywilizacja. Paneliści śmiali się, że Kościół od założenia jest już w kryzysie i dzisiejsza cywilizacja nie ma na niego destrukcyjnego wpływu. Hołownia wspominał, że w Kościele jest zbyt dużo "debat doktorów habilitowanych, którzy nie zaliczyli przedszkola" i wciąż podkreślał, że mamy braki w podstawowych sprawach. Prelegenci wskazywali na to, że używamy tych samych słów, ale każdy z nas ma dla nich swoją własną interpretację. Rozwiązaniem na to ma być powrót do korzeni, do komunikacji za pomocą gestów, które zawsze będą oznaczały to samo - przytulenie czy uśmiech są uniwersalne. Hołownia na sam koniec, odpowiadając na pytanie o jedność, opowiedział o wizycie na Jasnej Górze, gdzie można spotkać różnorakie osoby: biskupa dziękującemu Maryi za obecną władzę, księdza, który martwi się odpływem wiernych, ojca, który zanosi modlitwę za niepełnosprawnego syna czy skinheadów pielgrzymujących w sobie tylko znanym celu. Powiedział, że wtedy zrozumiał, jak się czuje matka rodziny wielodzietnej - a dla Kościoła jest nią Maryja. - Co Ona ma zrobić? - zapytał retorycznie zebranych. - Ugotować rosół, postawić na stole i liczyć, że przy kolacji wszyscy się nie pozabijają. A tym stołem ma być dla chrześcijan Eucharystia.

Prelegenci zostali nagrodzeni gromkimi brawami. Spotkanie cieszyło się dużym zainteresowaniem, część osób chętnych nie zmieściła się na głównej sali i oglądała transmisję w sali kameralnej. - Pierwszy raz miałam okazję uczestniczyć w wykładzie organizowanym przez WSIiZ - komentowała pani Anna, jedna z uczestniczek wydarzenia. -  Bardzo się cieszę, że mogłam tu być. Myślę, że my, jako chrześcijanie, potrzebujemy wstrząsu. W zupełności zgadzam się i z księdzem arcybiskupem Rysiem i z Szymonem Hołownią: trzeba przestać gadać; trzeba zacząć robić.

Po dyskusjach można było nabyć książki autorstwa panelistów i ustawić się w kolejce po dedykację od autorów. Dochód z publikacji Szymona Hołowni został w całości przekazany na cele statutowe fundacji Dobra Fabryka.

Strona internetowa Dobrej Fabryki

Strona internetowa cyklu "W labiryncie świata"

Zdjęcia: Archiwum Fundacji Tygodnika Powszechnego

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb
Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.
Dalsze informacje Ok