Polacy coraz częściej płacą telefonem, kartą albo BLIK-iem, ale gotówka wcale nie zniknęła. Zmieniła tylko swoją rolę.
Dziś banknoty i monety są mniej codziennym nawykiem, a bardziej finansowym zabezpieczeniem: na awarię terminala, brak internetu, przerwę w dostawie prądu albo sytuację, w której ktoś po prostu chce zapłacić anonimowo.
Według najnowszych danych za 2025 rok 71% płatności w sklepach i punktach usługowych było bezgotówkowych, a gotówka odpowiadała za około 29% transakcji. To oznacza, że karta, BLIK i płatności telefonem dominują przy kasie, ale papierowy pieniądz nadal jest realną częścią codziennego obiegu.
Gotówka działa bardzo prosto. Narodowy Bank Polski emituje banknoty i monety, banki wprowadzają je do obiegu, a ludzie wypłacają pieniądze z bankomatów, kas lub otrzymują je jako resztę. Potem pieniądz krąży między klientami, sklepami, firmami i bankami. Zużyte lub podejrzane banknoty są wycofywane, a sprawne mogą wrócić do obiegu.
Dlaczego część osób nadal wybiera gotówkę? Bo daje kontrolę nad wydatkami. Kiedy płacimy banknotami, fizycznie widzimy, ile pieniędzy ubywa z portfela. Przy płatnościach kartą albo telefonem transakcja trwa sekundę i łatwiej stracić czujność.
Gotówka ma też znaczenie społeczne. Korzystają z niej osoby starsze, dzieci, osoby bez konta bankowego albo ci, którzy nie chcą zostawiać cyfrowego śladu przy każdej płatności. Dla państwa to również element bezpieczeństwa, w kryzysie papierowy pieniądz może działać wtedy, gdy technologia zawodzi.
Przyszłość raczej nie oznacza końca gotówki. Bardziej prawdopodobny jest model mieszany: na co dzień płatności cyfrowe, a w rezerwie banknoty. Karta jest wygodna, telefon szybki, ale gotówka ma jedną przewagę; działa bez baterii, internetu i pośredników.










