logo wsiiz main

POLECAMY

Artykuły
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Życie kobiety nie jest łatwe. W szkole podstawowej mówi się nam, że jeśli chłopcy nas biją, to znak, że się podobamy. Będąc nastolatkami jesteśmy ciągle upominane, żeby nie nosić za dużego dekoltu czy za krótkich spodenek, bo jeszcze jakiś mężczyzna nad sobą nie zapanuje i to my będziemy winne. Później znajdujemy sobie pierwszą miłość i od razu pojawiają się pytania o ślub. Będąc już małżeństwem, spotykamy się z wypytywaniem “No, to kiedy dziecko?”. Z kolei razem z pierwszym potomkiem pojawiają się rady, dotyczące tego, jak karmić, przewijać, wychowywać i jaką czapeczkę ubrać. Zaraz po tym padają pytania “Kiedy drugie? Jasiu nie powinien być jedynakiem”; “Co? Już trzecie? Nie sądzisz, że to lekka przesada?”. Przykłady można mnożyć, co tylko dowodzi temu, że my kobiety nie mamy lekko. Jednak nie chodzi mi tylko o to, by Was o tym przekonać. Moim celem jest uświadomienie, jak ważny jest feminizm i dlaczego nie powinnyśmy bać się tego określenia.

 

Wyobrażenie “typowej feministki”

7 listopada obchodzimy Światowy Dzień Feministek. To ważne święto, choć powszechnie nieznane. W zasadzie trudno się dziwić, bo obecnie określenie “feministka” ma nieco pejoratywne zabarwienie. Ile znacie osób, które mówią “jestem za prawami kobiet, ale feministką to ja nie jestem”? Ja znam sporo. Wpisując w Google słowo “feministka”, pojawiają się właściwie wyłącznie prześmiewcze, ubliżające memy czy wypowiedzi wyrwane z kontekstu. Mnóstwo osób zapewnia, że ich pierwsze skojarzenie z tym słowem to brzydka kobieta, poprawiająca swojego irokeza i zamawiająca pizzę na dowóz, bo jako prawdziwa feministka obiadu nie gotuje. Nawet dla siebie.

Można się z tego śmiać, można to ignorować, można nawet – niestety - zgadzać się z tym, ale problem pojawia się wtedy, gdy chcemy zrozumieć, dlaczego tak jest. Mam mnóstwo koleżanek, które określają siebie jako feministki i żadna z nich nie odpowiada powyższemu przykładowi. Postanowiłam więc poszukać odpowiedzi w książkach, artykułach i filmach. Doszłam do dwóch ważnych wniosków…

 

Tysiące lat patriarchatu

Po pierwsze, patriarchat rządzi tym światem od kilku tysięcy lat. Feminizm pojawił się dopiero nieco ponad 200 lat temu i od początku był wyśmiewany oraz tłamszony. Przykładem jest choćby Olimpia de Gouges, która w 1791 roku stworzyła Deklarację Praw Kobiety i Obywatelki, za co została zamordowana. Tak samo było, gdy sufrażystki walczyły o to, aby zapewnić kobietom podstawowe prawa, które teraz uważamy za oczywiste. Aż ciężko wyobrazić sobie, że jeszcze nieco ponad 100 lat temu nasze babki nie miały prawa do tego, aby głosować. Po prostu nie miały prawa głosu. Zarówno w polityce, jak i w domu. O tym, jak przedmiotowo traktowano kobiety w dwudziestoleciu międzywojennym pisze Kamil Janicki w swojej książce “Epoka milczenia”. Opisuje w niej między innymi to, jak żony były bite i gwałcone przez swoich mężów, ale nie mogły się na to skarżyć. No bo komu? Matce, która przeżyła to samo czy swojej siostrze, którą maltretował nie tylko mąż, ale również syn? Nawet gdyby chciały z tym walczyć, to w jaki sposób, skoro prawo było konstruowane tak, aby żona nie miała żadnych praw i nie mogła uciec od małżonka?

 

Radykalizm przyjacielem propagandy

Po drugie, łatwiej zapamiętujemy to, co jest dla nas niespotykane; to, co wzbudza w nas skrajne emocje. Szczególnie te negatywne. Nic więc dziwnego, że o wiele łatwiej jest nam utożsamić wyobrażenie feministki z nadpobudliwą aktywistką, biegającą nago po ulicy, którą zobaczyliśmy kiedyś w telewizji niż z Emmą Watson, która podkreśla, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają prawo do bycia wrażliwymi, tak jak i oboje mają prawo do bycia silnymi. Poza tym, taka ekscentryczność dobrze służy stronom, które chcą propagować idee odwrotne do tych głoszonych przez swoich przeciwników. Nie trzeba wtedy przesadnie się wysilać, aby pokazać odbiorcom, że tego typu poglądy są głoszone przez osoby niezrównoważone i niemyślące logicznie. Jak głosi psychologia, ludzie mają potrzebę, żeby myśleć o sobie dobrze i dbać o swoje Ja, więc logiczne jest to, że nie chcemy być utożsamiani z kimś, kto jest postrzegany negatywnie.

 

Równość a gender pay gap

To, że kobiety i mężczyźni są różni, jest oczywiste. Nie jest jednak oczywiste to, że z powodu tych różnic, nie jesteśmy równi. (Nie)równość. Dotyczy wielu aspektów, ale zacznijmy od tych najbardziej przyziemnych, czyli finansowych. Istnieje taki wskaźnik jak gender pay gap, który mierzy nierówności płacowe pomiędzy przedstawicielami obu płci. Trzeba przyznać, że w Polsce sytuacja nie jest tak kiepska, jak w państwach zachodnich. W Polsce gender pay gap waha się w granicach 7%, podczas gdy w Wielkiej Brytanii czy krajach skandynawskich, jest to powyżej 20%. Nie zmienia to faktu, że ta różnica istnieje. Oczywiście wielu twierdzi, że jest to spowodowane mniejszą wydajnością kobiet w porównaniu do mężczyzn. Takie osoby powołują się też na to, ile każde z nich jest w stanie udźwignąć. No tak, przecież ma to olbrzymie zastosowanie na stanowisku dyrektorki działu sprzedaży czy specjalistki ds. rekrutacji…

 

Czy miejsce ojca nie jest przy maluszku?

Kolejnym niesprawiedliwym traktowaniem, które dla kobiet jest tak powszechne, jest głęboko zakorzeniony w mentalności społecznej seksizm. Zawsze, gdy ktoś odpowiada mi ze śmiechem, że jest to wyolbrzymiony problem czy że coś takiego nie ma miejsca, proszę o odwrócenie sytuacji. Zastanówmy się, jak często zdarza się nam słyszeć w rozmowie dwóch kolegów pytanie: “Marek, a tobie żona pomaga przy dziecku?”. Ile razy spotkaliśmy się z postem na tatusiowej grupie na Facebooku, który brzmiał: “Kochani, co sądzicie o tacie, wracającym do pracy tuż po narodzinach dziecka? Czy miejsce ojca nie jest przy maluszku? Jak można być tak egoistycznym i gonić za karierą, gdy ma się w domu takie maleństwo?!”. To samo z prowadzącą wykład na politechnice, która na koniec zadaje pytanie: “Czy panowie na pewno zrozumieli?”; podobnie z komentarzami: “Nie wstyd ci tak wstawiać zdjęcia z gołą klatą na Instagram? Co sobie później twoje dziecko o tobie pomyśli!”; jak i również ze stwierdzeniem: “Sam tego chciał, przecież się uśmiechał. Niech się cieszy, że się komuś podoba”. Ja tutaj wyczuwam duży problem, bo z tego typu komentarzami kobiety mierzą się codziennie, podczas gdy mężczyźni za każdym razem oburzają się tą analogią i twierdzą, że jest to atak.

 

Przemoc domowa w Polsce i prawa człowieka w Afganistanie

Wiele osób twierdzi, że feminizm w krajach zachodnich jest śmieszny, niepotrzebny, bo kobiety i tak mają dobrą sytuację w porównaniu do reszty świata. Pomijając już statystyki, dotyczące przemocy domowej, według których kobiety stanowią około 75% ofiar (małoletni 13%, mężczyźni 12%) oraz to, że przyzwolenie na bicie jest w Polsce olbrzymim problemem, trzeba przyznać, że sprawy obywatelek Afganistanu czy obrzezanych dziewczynek w Sudanie mają się gorzej. Ważne jest jednak to, żeby ludzie zrozumieli, że prawa człowieka nie są nikomu dane z góry na całe życie. Trzeba być cały czas czujnym i uważać na to, czy nie jesteśmy pozbawiane wolności, autonomii i człowieczeństwa. Za przykład może posłużyć sytuacja Afganek, które jeszcze w latach 70. mogły opalać się, pracować, chodzić do szkoły, a obecnie nie mają żadnych praw. Sytuację kobiet w Afganistanie uważa się za najgorszą na świecie. Jeszcze 50 lat temu nie spodziewały się, że mogą kiedyś zostać pozbawione możliwości wyjścia z domu bez męża czy pójścia do lekarza. Sądzę, że gdyby ktoś im wtedy o tym powiedział, niejedna z nich wyśmiałaby tak niedorzeczną wizję przyszłości.

 

Mężczyźni też mogą płakać

Chciałabym jednak zaznaczyć, że feminizm to nie jest walka o to, żeby kobiety zawładnęły światem i zepchnęły mężczyzn na margines. To jest też walka o to, żeby chłopcy i mężczyźni czuli się swobodnie ze sobą, nie bali się płakać i robić tego, co naprawdę kochają, nawet gdy jest to sprzeczne ze społecznymi standardami. Jeśli Ty myślisz, że prawdziwy facet nie okazuje emocji i nie może być instruktorem tańca, to tak myśl. Naprawdę, to jest Twoje prawo, żeby mieć własną opinię na ten temat. Nie zabraniaj jednak innym, którzy różnią się od Ciebie, robienia tego, co czują i uważają za słuszne.

 

Matka piątki dzieci i feministka w jednym

Podobnie jest ze stygmatyzacją kobiet, które wybrały skupienie się na życiu rodzinnym. Feministki walczą o wolność wyboru - dla każdej kobiety - nie tylko dla tej, która chce iść na studia inżynierskie i robić karierę, ale też dla tej, która swoje szczęście odnajduje w spędzaniu czasu z dziećmi i mężem. Umniejszanie inteligencji takiej kobiecie przez inne feministki jest hipokryzją, bo jeśli ona czuje się spełniona i to daje jej radość, to nie mamy prawa do tego, żeby narzucać jej to, co my uważamy za słuszne. Tylko tyle. I aż tyle.

 

Dlaczego to wszystko ma znaczenie?

Mam nadzieję, że teraz więcej osób doceni starania feministek, jak i nie będzie się bało do nich zaliczać. Wierzę w to, że w przyszłości nie trzeba będzie tłumaczyć tak oczywistych spraw, a każdy z nas będzie czuł się wolny i sprawiedliwie traktowany, niezależnie od płci. Życzę nam, żeby dzień 7 listopada był kiedyś celebrowany powszechnie i bez prześmiewczych komentarzy, ponieważ feminizm jest czymś, dzięki czemu każda kobieta, czytająca teraz ten tekst, jest w stanie to zrobić. Gdyby nie wywalczona dla nas możliwość edukacji, nie potrafiłybyśmy czytać, pisać, a nasze zdanie nie miałoby żadnego znaczenia.

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.