Sidebar

Oko na świat
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Kometek, Amorek, Błyskawiczny, Fircyk, Pyszałek, Tancerz, Złośnik, Profesorek oraz Rudolf Czerwononosy. Oto imiona najsłynniejszych reniferów, które są nieodłącznym symbolem Świąt Bożego Narodzenia. To właśnie one odpowiedzialne są za to, aby Święty Mikołaj dotarł na czas do wszystkich grzecznych dzieci. Renifery kojarzone są najczęściej ze wspaniałą magią świąt. Jednak doskonale wiemy, że nie są tylko legendą czy bajką dla najmłodszych. Żyją one naprawdę i choć nie latają to z pewnością mają wiele innych zalet.

Renifery obecnie występują wokół bieguna północnego (w Eurazji i w Ameryce Północnej). W niektórych miejscach nie pojawiły się jednak naturalnie. Jednym z takich miejsc był brytyjski okręt podwodny HMS Trident. W 1941 roku załoga została obdarowana przez Rosjan dość nietypowym prezentem, jakim był renifer. Podróżował on wspólnie z całą załogą. Trwało to tak długo, że zwierzę osiągnęło rozmiary, które uniemożliwiły mu swobodne wyjście z wnętrza okrętu. Na Alaskę zwierzęta te również nie trafiły same. Na początku XIX wieku zakupiono tam 16 reniferów. Powodem był narastający problem braku pożywienia dla tamtejszych mieszkańców. Aktualnie ich populacja wzrosła do ponad 640 tysięcy.

Okazuje się, że w większości wszystkie bożonarodzeniowe historie o reniferach można w dość logicznie wyjaśnić. Powstanie m.in. postaci Rudolfa Czerwononosego miało swój powód. Chodzi o to, że niektóre renifery rzeczywiście mają czerwone nosy.

Dzieje się tak za sprawą gęsto rozmieszczonych naczyń krwionośnych bezpośrednio pod skórą. Natomiast legenda o reniferach Świętego Mikołaja, które potrafią latać ma wiele przypuszczeń. Jedno z nich mówi, że swój udział miały w tym tzw. grzybki halucynogenne. Powodem takich domysłów jest fakt, że naukowcy zaobserwowali jak renifery jadły tego rodzaju substancje. Skandynawscy pasterze wiedzieli o tym już znacznie wcześniej. Ponoć niektórzy z nich nawet próbowali pić mocz reniferów, aby „być na haju”.

Ludzie, którzy chcą doświadczyć bliskiego kontaktu z reniferami powinni wybrać się na jedną z farm, gdzie występują. Są one prowadzone m. in. w Norwegii Północnej przez pasterzy z ludu Saamów.  Zgodnie z norweskim prawem tylko Saamowie mogą wypasać renifery. Na co dzień wyróżniają oni osiem pór roku, które są związane z cyklem życia tych zwierząt. Warto również wiedzieć, że ich hodowcy mają swoje zwyczaje. Zdecydowanie nie wypada zapytać się o liczbę posiadanych osobników w stadzie. Jest to odbierane jak zaglądanie komuś do portfela.

Z kolei jeśli chodzi o przesądy to Saamowie wierzą, że renifery albinosy przynoszą szczęście. 

Renifery posiadają też bardzo ciekawą umiejętność. Potrafią w zależności od pory roku zmieniać barwę swoich oczu. Latem najczęściej są koloru złotego, a na zimę przechodzą w kolor niebieski. To zjawisko zgłębili naukowcy z University College London oraz Uniwersytetu w Tromso w Norwegii. Według nich zmiana koloru oczu ma dwie przyczyny. Pierwsza ma związek z ilością światła występującą odmiennie w różnych porach roku. Przykładowo niebieskie oczy widzą mniej wyraźnie niż złote, ale są o wiele wrażliwsze na światło. Z kolei druga przyczyna dotyczy mechanizmu obronnego. Polega on na tym, że renifery zmieniając kolor oczu są w stanie lepiej dostrzegać drapieżniki.

Nawiązując jeszcze do Świąt Bożego Narodzenie - nie wszystko jest tak jak nam się wydaje.

Tylko u reniferów zarówno samce, jak i samice mają poroże. Dodatkowo, biorąc pod uwagę fakt, że jedynie samice posiadają w grudniu wspomniane poroże, okazać się może, że płeć słynnego Rudolfa oraz reszty reniferów orszaku sani Świętego Mikołaja może być inna niż dotychczas uważano. Bowiem większość samców reniferów zrzuca poroże na początku grudnia. Obserwacje tych zjawisk stawiają tradycyjne opowiadania w zupełnie innym świetle. Renifery to jednak nadal bezsprzeczny symbol Świąt Bożego Narodzenia. Zamiłowanie do tych zwierząt można opierać na ich powiązaniu ze świętami, jak i na ich realnym pięknie. Warto więc poznać je trochę bardziej, ponieważ skrywają pewnie jeszcze nie jedną zagadkę.

 

Grafika: Kamil Ząbczyk

pertutti bhelios bmediatory brzeszow stolica bspotkania z podrozami brzeszow b