Wywiady
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

O pierwszych koncertach, szukaniu siebie i występie na Wschodzie Kultury – Aneta Voitsitska w rozmowie z Maksymem Sikalenko, założycielem Cape Cod.

Aneta: Cape Cod chyba po raz pierwszy w Polsce. Czy możemy pogratulować takiemu debiutu?

Maksym: Tak, mamy debiut w Rzeszowie. Już 20 lat zajmuję się muzyką, ale to jest mój pierwszy występ w Polsce. Jeszcze przed projektem "Cape Cod" należałem do paru zespołów, ale nigdy nie wyjeżdżaliśmy zagranicę.

A: Czy były jakiekolwiek wątpliwości, związane z występem na "Wschodzie kultury": inny odbiorca, nieznane środowisko?

M: Zastanowiłem się aż 15 sekund. (śmiech) Myślę, że jest to jasne, że nie miałem żadnych wątpliwości. 

3

A: Ale już masz doświadczenie współpracy z zagranicznymi partnerami?

M: Tak, nasz pierwszy album nagraliśmy z ukraińskim muzykiem w języku angielskim. Teksty były pisane po ukraińsku i później przetłumaczone na język angielski. Jednak nowy album chciałem zrobić z zagranicznymi wokalistami od razu po angielsku, bez tłumaczenia. Wtedy ma to całkiem inne brzmienie i taki tekst niesie w sobie absolutnie inne emocje i muzyczne fale. Niestety dużo czasu poświęciliśmy na odnalezienie wokalisty, który mógłby pokazać to, co jest w tej muzyce istotne. Drugi album jest nagrany z różnymi muzykami z różnych krajów: Stany Zjednoczone, Anglia, Irlandia.

A: Jak powstał pomysł na stworzenie własnej muzyki? Jaka jest Twoja historia?

M: Moja główna idea to zostawić coś po sobie - jakby banalnie to nie brzmiało. W pewnym momencie zrozumiałem, że chcę realizować jakiś własny pomysł i tak powstał "Kyiv house", który zajmuje się tylko muzykami z Kijowa. Chciałem odnaleźć prawdziwy "dźwięk" swojego miasta.  Uwielbiam Kijów i jestem zainteresowany połączeniem ludzi, którzy wspólnie chodzą na jakieś imprezy, wydarzenia, słuchają podobnej muzyki. Mogą tworzyć w różnych stylach: alternatywny rok, etno-folk czy elektro, ale u wszystkich jest ten duch, zainspirowany tym co niesie ze sobą Kijów. Właśnie tak zaczęła się moja przygoda z muzyką i nadal staram się dotrzeć do większej liczby słuchaczy.

8

A: Czy nie odczuwałeś strachu, że odbiorcy nie docenią Twojej muzyki, bo tworzysz w dość niestandardowym stylu?

M: Mieliśmy występy w miejscach, gdzie taka muzyka mogła w ogóle nie być zrozumiana. Ale po kilku latach po jednym z występów podeszli do mnie ludzie, mówiąc, że nigdy nie słyszeli czegoś takiego, że jest to bardzo fajne i tego właśnie współczesnej muzyce brakuje. To znaczy, że ludzie są gotowi na zmiany w sztuce muzycznej, ale nie ma tyle kanałów komunikacji, aby pokazać wszystkie style, jakie teraz istnieją. Niestety, mamy taką socjalno-ekonomiczną sytuację, że nie wszyscy mogą poświęcić swój wolny czas na samorozwój, większość po prostu chce przetrwać. Rozumiem, że nie każdy będzie interesował się moją twórczością. Jest dużo współczesnych artystów i każdy z nich jest indywidualnością, ale nie mają sposobów na rozpowszechnienie swojej muzyki.

Comma.com.ua: 9 młodych ukraińskich piosenkarzy, których warto śledzić

A: Czyli masz sporą konkurencję. Co dokładnie myślisz o współczesnej muzyce na Ukrainie?

M: Każdy kraj teraz koncentruje się na sobie. Uważam, że to jest dobrze, bo artyści myślą o swojej historii. Czego brakuje? Przyjmowania starych tradycji. To znaczy, że był czas jakościowej muzyki lat 90-ch, ale współcześnie przychodzą młodzi ludzie, którzy tworzą coś nowego, nie zwracając uwagę na przeszłość i nie kontynuują jej - tworzą nową, czasami bardzo dziwną muzykę. Nie ma w tym spójności, która by tworzyła kulturę. Teraz pracuję nad wspólnym utworem z Jamalą w języku ukraińskim. Projekt będzie realizowany już za 2 tygodnie i mam nadzieję, że uda nam się pokazać naszą kulturę światu. Lubię pracować z ludźmi, których „odczuwam” i uważam, że artyści tylko razem mogą tworzyć jakościowe produkty, które na pewno zapiszą się na kartach historii muzyki.

12

A: Jakie są Twoje plany na przyszłość? Być może są w nich koncerty w Europie?

M: Bardzo bym chciał, ale już z doświadczenia wiem, że zagraniczna współpraca - to nie jest łatwa sprawa. Pracowałem przez 10 lat z ukraińską firmą, mniej więcej rozumiem jak działa PR i promowanie siebie. Komunikacja bezpośrednia ma większe znaczenie, to jest lżejszy sposób budowania relacji, omówienia występów i promowania siebie jako artysty. Myślę, żę będziemy skupiać się na jednym terytorium, brać udział w wydarzeniach, komunikować się z prasą, mówić o sobie i to wszystko zainteresuje lokalnego odbiorcę. To będzie nas motywowało do rozwoju i myślę, że właśnie wtedy  otworzą się przed nami drogi w kierunku zagranicznym, a nasza twórczość pójdzie w świat.

[FOTO] Europejski Stadion Kultury 2019: Electro East

Zdjęcia: Diana Studitova

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb
Pliki cookie ułatwiają świadczenie naszych usług. Korzystając z naszych usług, zgadzasz się, że używamy plików cookie.