logo wsiiz main

POLECAMY

Paulina Wodzień

Artykuły
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Rok 1943 zapisał się na kartach historii jako moment przełomowy dla II-wojennej kampanii na froncie wschodnim. Rosjanom wystarczyło niespełna osiem miesięcy, aby zmusić Niemców do odwrotu. Najważniejsze wydarzenia działy się na tak zwanym Łuku Kurskim, na którym doszło do największej bitwy pancernej w dziejach. Oficjalnie Niemcy przegrały tą batalię, a zarazem przegrały cały front wschodni. Jednak czy faktycznie aż tak źle zaprezentowały się wojska III Rzeszy? Czy Stalin faktycznie mógł w pełni powiedzieć, że zwyciężył?

Już od początku rok 1943 nie układał się pomyślnie dla Hitlera. Najpierw Niemcy w styczniu utracili Leningrad, który oblegali przez przeszło 900 dni. Rosjanie utworzyli wyłom w linii frontu, dzięki czemu mogli dostarczyć zapasy do miasta i przeprowadzić skuteczną kontrofensywę. Od tego czasu Hitler otrzymywał z frontu wschodniego tylko i wyłącznie złe wieści. Musiał zmienić podejście. Poprosił Generalnego Inspektora Wojsk Pancernych – Hansa Guderiana o zaproponowanie nowej strategii w celu podniesienia III Rzeszy z kolan. Wybrał człowieka, który patrzył na wojnę w sposób realistyczny (nie to co sam Führer). Zaproponował więc, aby przeczekać rok 1943 w celu odbudowy sił, tak aby powrócić na fronty wojenne z nową mocą. Prawdopodobnie mógł to być krok zbawienny dla III Rzeszy gdyby nie propozycja Szefa Sztabu – Kurta Zeitzlera.

Na froncie wschodnim jest sporo wojsk niemieckich. Co z tego, że oddziały są zmęczone i osłabione, na pewno jakoś ruszą na przód. Fabryki ze sprzętem nie są w stanie nadrabiać strat, zwłaszcza kiedy prowadzi się wojnę na kilku frontach, więc wyślemy to, co mamy na wschód. Co z tego, że dostawy muszą przejechać przez terytorium np. Polski, gdzie miejscowa partyzantka wszystko niszczy. Coś z tego na pewno dojedzie. No co może pójść nie tak?

Taki był faktyczny stan rzeczy. A mimo wszystko operacja Cytadela, wedle której III Rzesza miała przeprowadzić zmasowany atak pancerny na Rosję, został zaakceptowany. Natarcie miało zostać pokierowane na Łuk Kurski. Do walk przygotowano po stronie niemieckiej ponad milion żołnierzy, 2 tysiące samolotów, 10 tysięcy tradycyjnych dział oraz 3 tysiące czołgów i dział samobieżnych. Z kolei po stronie rosyjskiej stanęło 2 miliony żołnierzy, 3 tysiące samolotów, 27 tysięcy tradycyjnych dział i 5 tysięcy czołgów i dział samobieżnych. Łącznie zgromadzono na tą wojnę więcej czołgów niż miała Francja, Belgia i Niemcy w trakcie walk w 1940 r. (z jednego z poprzednich artykułów z cyklu „W pogoni za historią – II wojna światowa” pod tytułem „Francja w ogniu – Fall Gelb i wielka ewakuacja z Dunkierki”)

Opracowano prosty, acz skuteczny plan. Wojska pancerne III Rzeszy miały za zadanie otoczyć i zmiażdżyć Armię Czerwoną. Tylko że Rosja miała dokładnie taką samą strategię. Dlatego któraś ze stron musiała zyskać przewagę, w celu zaskoczenia oponenta. Taką właśnie niespodziankę przygotowali Rosjanie. Pozyskali oni bowiem informacje na temat planowanego natarcia wroga. Mogli oni w ten sposób nająć cywilów do przygotowania okopów i schronów dla piechoty i czołgów, a wioski zamienić w małe fortece. Według oficjalnych danych informacje na temat ataku pozyskano dzięki pomocy wywiadu Brytyjskiego, który za punkt honoru postawił sobie, aby utrzymać Rosję Sowiecką jako sojusznika w walkach z III Rzeszą. Oczywiście informacje zostały pozyskane dzięki odszyfrowanym wiadomościom Enigmy, którą jako pierwsi złamali Polacy (o tym możemy przeczytać w poprzednim artykule „O trzech takich, co złamali Enigmę”).

Propaganda komunistyczna nakreślała jednak swoją wersję. Rozgłaszano, że informacje udało się zdobyć tylko dzięki wewnętrznym staraniom. Łapano bowiem żołnierzy niemieckich, którzy w wyniku przesłuchań zdradzali plany ataku. Jednak schwytano raczej podrzędnych żołnierzy pokroju szeregowego, więc to zdecydowanie zbyt mało, aby przygotować się na aż tak wielką skalę. Potwierdza to historia, która rozegrała się na chwilę przed pierwszymi walkami. 4 lipca złapano jednego z żołnierzy. Twierdził on, że atak miał nastąpić następnego dnia. Czerwonoarmiści niespecjalnie się tym przejęli, byli bowiem przygotowani na ofensywę, bo chcieli podejść do ataku jako pierwsi. Następnego dnia w okolicach drugiej w nocy złapano kolejnego żołnierza. Ten stwierdził, że atak nastąpi za… niecałą godzinę.

I tak oto 5 lipca 1943 r. o godzinie 2:20 rozpoczęła się decydująca bitwa frontu wschodniego. Największe starcie pancerne, jakie widział świat. Natarcia Rosjan zrywały linie łącznościowe, niszczyły czołgi, zabijały morale żołnierzy, ale Niemcy mimo to tak łatwo się nie poddawali. Toczono liczne pancerne potyczki, podczas których dowódcy III Rzeszy chcieli poddać testom bojowym ich nowe czołgi. Wśród nich pojawiły się czołgi Pantera, bardzo groźne, choć… niewiele ich dotarło na front. Spora część z nich psuła się w drodze. Jednak egzemplarze, które dotrwały siały spustoszenie, o czym przekonały się czołgi spod bandery Wujka Sama. Co one w zasadzie robiły w Rosji Sowieckiej? Brytyjczycy i Amerykanie użyczyli część swojego sprzętu na potrzeby wojny Stalina. Jednak wbrew pozorom nie była to wielka przysługa. Shermany, które zostały dostarczone Rosjanom były gorszego sortu. Z kolei angielskiego Churchilla nazywano pieszczotliwie „Trumną sześciu braci”.

Do największego starcia doszło pod Prochorowką. W walkach wzięło udział przeszło 1400 czołgów. Całość walk rozpoczął koncert z „organ Stalina”. Wbrew pozorom nie był to wielki instrument muzyczny, tylko mobilna wyrzutnia rakiet osadzona na czymś w rodzaju ciężarówki. Instrument godny prawdziwego cara. Na pewno początek zapowiadał się koncertowo, a niemiecką publiczność prawie rozsadziło na miejscach! Wracając do walk – doszło tam do ogromnego starcia najnowszego i unowocześnionego modelu Tygrysa z tradycyjnym rosyjskim T-34. Mimo iż pancerz w nowych niemieckich maszynach nie był tak gruby, jak początkowo planowano, to i tak Rosjanie nie mieli żadnych szans na jego przebicie. Dlatego podjęli się dobrze opanowanej i powszechnie stosowanej przez nich taktyki: „UUURAAAAAAA!!!” i do przodu -  najzwyczajniej w świecie zaczęli taranować wrogie pojazdy. Taktyka absurdalna, choć przynosiła skutki (kosztem ogromnych ofiar rzecz jasna).

Teoretycznie walki trwały aż do 23 sierpnia, kiedy to Rosjanie zajęli Charków, jednak wojska III Rzeszy zaczęto cofać z tamtych rejonów dużo wcześniej. 10 lipca alianci rozpoczęli Operację Husky, podczas której dokonali zrzutu swoich wojsk na Sycylii. Dlatego przerzucono część jednostek z frontu wschodniego na nowy rejon walk. W tym momencie rozpoczęła się wielka radziecka ofensywa w stronę Berlina. Straty niemieckie pod Kurskiem były spore, jednak wbrew pozorom nie odnieśli oni aż tak wielkiej porażki. Niemieckie wojska poważnie ucierpiały, jednak to Rosjanie stracili przeszło ponad trzy razy więcej sprzętu (czyżby flasbacki z Finlandii? „Utrzeć nosa Stalinowi – wojna zimowa” – tak dla przypomnienia podobnej sytuacji). Straty po stronie niemieckiej wyniosły: prawie 200 tysięcy ludzi, 700 samolotów i 760 czołgów i dział samobieżnych. Z kolei po stronie rosyjskiej poległo ponad 860 tysięcy ludzi, 1620  samolotów i, o dziwo, ponad 6 tysięcy czołgów uległo zniszczeniu, choć początkowo mieli ich tylko 5 tysięcy. Jak to się stało? Rosjanie byli na swojej ziemi, dlatego fabryki były w stanie szybko i bez większych przeszkód uzupełnić braki w sprzęcie.

Straty po stronie rosyjskiej były ogromne. Jak to się więc stało, że Rosjanie i tak wygrali? Pomijając fakt, że Niemcom utworzył się dodatkowy front, to samych Sowietów wsparł marszałek rozrodnik. Rosja zawsze szczyciła się wysoką populacją i choć nie jest najbardziej zaludniony krajem świata to ludzi i tak nie brakuje, więc przywódcy radzieccy nigdy się nie martwili o zasób ludzki. Dlatego taktyka „UUURAAAAAAA!!!” i do przodu miała taką skuteczność. Możliwość szybkiej wymiany sprzętu i ludzie jest w istocie błogosławieństwem. Czy mimo tak ogromnych strat możemy stwierdzić, że Armia Czerwona osiągnęła pełny sukces? Bardziej pasuje tutaj sformułowanie Pyrrusowe zwycięstwo (związek frazeologiczny zaczerpnięty z mitologii greckiej, oznacza on zwycięstwo okupione wielkimi stratami). Rosjanie zawsze byli pewni swego, więc przepychali linię frontu dalej na zachód, aż do momentu, kiedy zbliżyli się do Warszawy. Wtedy to się zatrzymali. Dlaczego tak się stało? Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w kolejnym artykule z cyklu: „W pogoni za historią – II wojna światowa”. Do zobaczenia w przeszłości!

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb