Sidebar

logo wsiiz

logo wsiiz main

POLECAMY

Aktualności
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Czy wszystkie uczestniczki Strajku Kobiet chcą całkowitej liberalizacji aborcji? Dlaczego mówi się, że prawa człowieka są obecnie łamane, a w Polsce występuje największy od 30 lat kryzys społeczny? Co na ten temat sądzą studentki WSIiZ? Artykuł o tym, jak bardzo sfrustrowała nas decyzja Trybunału Konstytucyjnego w opinii tych, których ustawa dotyczy.

 

Polityczna katastrofa

Jako kobieta czuję się bardzo dotknięta decyzją rządu. Uważam, że jako reprezentanci Narodu powinni odpowiadać na nasze potrzeby, a nie je tłamsić. Powinni pamiętać o swoich obowiązkach, a nie tylko przywilejach. Nie mogę znieść tego, że nikt nie liczy się z naszym zdaniem i zmiany wprowadza się ot tak, kompletnie nie zważając na obywateli. Nie tak powinien zachowywać się rząd w demokratycznym państwie. Zawsze bardzo głęboko czułam się Polką, ale 22 października ta część polskości we mnie umarła. Nie czuję się już bezpiecznie w Polsce, w której władza pokazuje, jak bardzo ich nie obchodzi to, czego my chcemy. Dlaczego o losie milionów Polek zdecydowała grupka obcych mężczyzn? Dlaczego nikt nie zapytał nas o zdanie? To wszystko jedynie potęguje mój brak zaufania do tutejszych polityków. Moim zdaniem, cała ta sytuacja to zwyczajne znęcanie się nad innymi tylko po to, żeby narzucić komuś styl życia zgodny ze swoim własnym.

 

Aborcji nie dokonuje się z błahych powodów

Chciałabym też zwrócić uwagę na sam aspekt aborcji. Wiele osób myśli, że w obecnych protestach biorą udział zwolennicy całkowitej jej liberalizacji. Jest to błędne myślenie - tu nie chodzi o to, kto jest za, a kto przeciw. Chodzi o możliwość wyboru. Na 1076 legalnych aborcji przeprowadzonych w 2018 r. aż 1050 było wykonanych z powodu nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu płodu lub ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia. Stanowi to aż 98% całkowitej liczby legalnych aborcji!

 

To nie zespół Downa stanowi tu problem

Pojawia się natomiast mnóstwo głosów, że ciężkie schorzenia są ekstremalnie rzadkimi przypadkami. Nie zgadzam się z tym argumentem, ponieważ jak podaje Ministerstwo Zdrowia - spośród wszystkich legalnych aborcji dokonanych z przyczyn embrio-patologicznych, 40% przeprowadzono z powodu zespołu Downa, natomiast pozostałe 60% stanowiły schorzenia znacznie poważniejsze, takie jak triploidia, przy której noworodki przeżywają średnio jedną dobę - najdłuższy odnotowany czas życia to pięć miesięcy. Nawet poseł PiS, lek. Tomasz Latos, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia w rozmowie z portalem Źródło Medycyny, zwrócił uwagę, że pomimo swojego konserwatywnego światopoglądu, nie może zamykać oczu na problemy związane z wadami letalnymi. Zaznacza, że nie chodzi tu tylko o schorzenia, które spowodują śmierć dziecka po urodzeniu, ale zwłaszcza o takie, które powodują śmierć wewnątrzmaciczną, co stanowi ogromne zagrożenie dla życia kobiety.

Wśród tych wspomnianych wcześniej 60% znajdują się schorzenia takie jak:

-zespół Edwardsa – schorzenie, któremu towarzyszą liczne deformacje oraz anomalie w budowie anatomicznej. Tylko 5% jest donoszonych przez całą ciążę, reszta żyje maksymalnie jeden rok.

-zespół Patau – choroba wywołująca u dzieci przewlekły olbrzymi ból. Większość przypadków kończy się obumarciem płodu, natomiast spośród urodzonych noworodków aż 70% nie dożywa nawet 6 miesięcy.

-zespół Warkany’ego - jest to choroba letalna (śmiertelna) już w życiu płodowym. Urodzone dziecko nie ma szans na przeżycie.

-acefalia i mikrocefalia - ciężkie uszkodzenia płodu, wskutek których nie wykształca się głowa oraz mózg. Tak jak w przypadku zespołu Warkany’ego, jest to schorzenie letalne już w życiu płodowym.

Uważam więc za makabryczne zmuszać kobiety do rodzenia dzieci z tak ciężkimi schorzeniami. Nie potrafię nawet wyobrazić sobie cierpienia osoby, która podczas badania prenatalnego dowiaduje się, że urodzi dziecko, które nie dożyje sześciu miesięcy - o ile w ogóle urodzi. Jest to dla mnie zwyczajne łamanie praw człowieka, znęcanie się i sadyzm. Pojawiają się tutaj głosy, że “przecież można urodzić i pokochać, co dziecko jest winne, przynajmniej będzie miało szansę na życie”. Według mnie, jest to skazywanie na nieludzkie męki zarówno matki, jak i dzieci, tylko ze względu na własne przekonania. Przecież te noworodki z triploidią czy zespołem Edwardsa rodzą się i są rodzone w olbrzymich mękach.

 

Czy płód czuje ból – najbardziej kontrowersyjny aspekt

Odniosę się tutaj również do kwestii bólu podczas aborcji. Mianowicie, jeśli dochodziło do podejrzeń nieodwracalnego upośledzenia płodu lub choroby, która zagraża jego życiu, w Polsce terminacji ciąży dokonywano jedynie do momentu, w którym płód osiągnął zdolność do samodzielnego przeżycia poza organizmem matki. Za taki wiek większość lekarzy uważało 22-24 tydzień ciąży. Oznacza to, że że tego rodzaju aborcje przeprowadzało się przed 22-24 t.c. Z kolei, na podstawie hormonalnych i hemodynamicznych reakcji płodu na bodźce bólowe, podstaw neuroanatomicznych oraz obserwacji dzieci urodzonych przedwcześnie stwierdzono, iż płód ludzki jest zdolny do odczuwania bólu dopiero po 24. tygodniu ciąży.

 

Zmiana prawa a badania prenatalne

Wspomnę jeszcze o badaniach prenatalnych. Jak twierdzi wielu lekarzy, a wśród nich prof. dr hab. n. med. Witold Kędzia, ginekolodzy-położnicy będą teraz bali się wykonywać badań prenatalnych. No bo kto by chciał spojrzeć w oczy uradowanej przyszłej matce i powiedzieć, że urodzi martwe dziecko i ma dać sobie radę sama, bo państwo już nie oferuje jej pomocy? Profesor Kędzia zwraca też uwagę na to, że tak dramatycznie nagła zmiana prawa jest nieodpowiedzialna, ponieważ osoby, które już przeszły diagnostykę prenatalną i zostały skierowane do placówek oferujących im pomoc zgodnie z jeszcze obowiązującym prawem, takiej pomocy już nie uzyskają.

 

Problem nie zniknie, czyli o rozwoju podziemia aborcyjnego

Chcę również zaznaczyć, że takie rozwiązanie sytuacji przyczyni się jedynie do rozwoju podziemia aborcyjnego oraz turystyki aborcyjnej. Rząd narzucając restrykcje nie sprawi, że to zjawisko zniknie.

Przytaczając wcześniej dane liczbowe, celowo podkreśliłam, że mówimy o legalnych aborcjach. Według badań przeprowadzonych w 2013 r. przez CBOS, co trzecia dorosła Polka przyznała, że usunęła przynajmniej jedną ciążę.  Niestety, z oczywistych względów, nie ma oficjalnych statystyk dotyczących tego, ile kobiet decyduje się na terminację ciąży w tzw. podziemiu aborcyjnym, ale szacuje się, że jest to około 100 000 przypadków rocznie. Oznacza to nic innego, jak 100 000 kobiet narażonych na utratę zdrowia i życia.

Nie chcę nikogo na siłę przekonywać do swojego zdania, więc poprosiłam kilka moich koleżanek z uczelni o udzielenie wypowiedzi na ten temat.

 

Uchwalenie tej ustawy to ogromne świństwo

“Uchwalenie tej ustawy to jest ogromne świństwo względem nas, kobiet. Zostało to zrobione bez naszej zgody, w dodatku w środku pandemii. Popieram protesty i protestujących, wśród których z resztą sama jestem. Solidarność kobiet w tej sytuacji jest niesamowita. Podoba mi się to, że w strajkach nie uczestniczą tylko kobiety, ale również mężczyźni i osoby starsze, którzy nas wpierają. Uważam, że żadna kobieta świadomie nie chce zmierzyć się z decyzją o aborcji, ale powinnyśmy mieć wybór w razie dramatycznych przypadków. To też nie jest tak, że dziecko obciążone ciężkimi wadami urodzi się bez bólu - podczas porodu będzie przeżywać męki. Nawet jeśli uda się przeżyć kilka miesięcy, to co to będzie za życie? To dziecko będzie jedynie cierpieć - tak jak i jego rodzice.”

Dominika Sęk

 

To skazanie kobiet i ich partnerów na traumę

“Zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce to skazanie kobiet i ich partnerów na traumę i ogromne cierpienie. W naszym kraju, mimo że rządzący twierdzą inaczej, niemalże nie istnieje pomoc dla osób niepełnosprawnych i ich rodzin; dla rodziców, którzy stracili dzieci w wyniku poronień lub powikłań po porodzie – najpierw o to należy zadbać. Rządzący natomiast chcą dokonywać wyborów za rodziców, a później zostawiają ich bez pomocy materialnej i psychologicznej. Jestem dumna z każdej osoby, która wyraża swój sprzeciw wobec zaistniałej sytuacji. Uważam, że aborcja powinna być wyborem, nie zakazem.”

Antonina Maj

 

Nie jestem za aborcją, ale jestem za wolnością

“Ja po prostu boję się przyszłości w Polsce. Obawiam się, że będę musiała po prostu wyemigrować, bo nie poradzę sobie z tym. Boję się, że dojdzie do gorszych rzeczy. Nie jestem za aborcją, nie popieram jej, ale jestem za wolnością i jestem za tym, żeby każdy miał wybór.”

Alicja Wróbel

 

Jako kobieta i katoliczka czuję się pokrzywdzona

“Ja, jako kobieta i katoliczka, czuję się pokrzywdzona przez uchwalenie tej ustawy. Zabiera mi się moje podstawowe prawa, możliwość decydowania o moim ciele i możliwość wyboru. Sytuacja, w której miałabym przez 9 miesięcy nosić pod sercem dziecko, o którym wiedziałabym, że umrze po kilku godzinach od porodu, byłaby dla mnie na tyle traumatyczna, że nie wiem, czy chciałabym ponownie zajść w ciążę. Wiem natomiast, że państwo nie zapewniłoby mi wtedy opieki psychologicznej. Rząd powinien zdawać sobie sprawę z tego, że skoro do tej pory nie bałyśmy się wychodzić na ulicę i protestować, to teraz tym bardziej nie przestaniemy walczyć o to, co nasze.”

Patrycja Chrobot

 

Kibicuję osobom biorącym udział w protestach

“Kibicuję osobom biorącym udział w protestach. Wydaje mi się, że sprawa aborcji jest czymś, o czym nie powinny decydować osoby trzecie. Takiego kroku nie podejmuje się ot tak, bez żadnych refleksji. Sądzę, że lepiej mieć wybór niż zakaz.”

Sylwia Mikrut

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.