logo wsiiz main

POLECAMY

Artykuły
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Dwudziestolecie międzywojenne. Dwa państwa. W jednym kobieta piastuje stanowisko ministra edukacji, żony mają możliwość wzięcia rozwodu z mężem, a młode dziewczyny są wysyłane na zagraniczne studia na koszt rodziny królewskiej. W drugim gwałt nie jest uważany za przestępstwo, rozwody są niedopuszczalne, a przemoc domowa to chleb powszedni. Mam tu na myśli Afganistan i Polskę - dokładnie w takiej kolejności.

 

Koniec małżeństw dzieci i możliwość studiowania

Pierwsze reformy w Afganistanie były wprowadzane jeszcze za rządów Abdura Rahmana Chana, który sprawował władzę pod koniec XIX wieku. Do eskalacji doszło w latach 20. XX wieku – to wtedy król Amanullah wraz ze swoją żoną, Sorayą Tarzi, zdecydowali się walczyć o prawa Afganek.

Królowa Soraya chętnie wypowiadała się publicznie, nie zasłaniając przy tym twarzy, co wywoływało liczne kontrowersje. Nie bała się mówić o sprawowaniu władzy przez kobiety, a w prowadzonych przez siebie kampaniach podkreślała rolę edukacji. Para królewska zdecydowała się nawet wesprzeć 15 najlepszych studentek i opłacić im studia na zagranicznych uczelniach.

Podniesiono też minimalny wiek, w jakim można było zawrzeć małżeństwo - wszystko po to, żeby położyć kres związkom dzieci. Przyznano prawa do rozwodów, założono liczne szkoły dla dziewcząt, zniesiono obowiązek zakrywania twarzy. W kraju było coraz więcej policjantek, lekarek, nauczycielek. Sprzeciwiano się przemocy domowej i zniesiono prawo, które nakazywało wdowie poślubić najbliższego męskiego krewnego swojego zmarłego męża.

Co poszło nie tak?

Wydawać by się mogło, że sytuacja Afganek jest niemal idealna i nic nie jest w stanie jej zakłócić. Kobiety, spacerujące po centrum Kabulu w latach 50., nie sądziły, że jeszcze kiedyś będą zmuszane do zakrywania twarzy. Młoda lekarka nie spodziewałaby się, że kiedyś nie tylko nie będzie mogła wykonywać swojego zawodu, ale również nie będzie w stanie odwiedzić lekarza. Uczennice afgańskich szkół pewnie tak samo jak my narzekały na to, ile mają nauki – nie myślały, że kiedykolwiek zabroni się im edukacji. Co więc poszło nie tak? Czy ówczesne kobiety nie były zadowolone z tego, że wreszcie traktuje się je lepiej niż zwierzęta? Nie do końca - do przyszłego upadku praw kobiet w tym kraju doszło z dwóch powodów.

Konserwatywne społeczeństwo

Po pierwsze, fundamentaliści stanowili olbrzymią część społeczeństwa. Gdy król Amanullah zniósł nakaz zakrywania twarzy przez kobiety, konserwatyści sprzeciwiali się temu, twierdząc, że jest to działanie wbrew islamowi i burzy ład społeczny. Gdy przyznano obywatelkom prawa wyborcze, mówiono, że jest to niemoralne, nienormalne i chore. Można się tutaj zastanowić - co z tego, że oni tak głosili? Jakie znaczenie miało ich zdanie? Czy byli ważniejsi od króla? Czy udało im się wmówić kobietom, że prawa, dzięki którym wreszcie mogą normalnie żyć, są złe?

Reformy tylko dla elity

Tutaj przechodzimy do drugiej przyczyny – reformy objęły nieliczne tereny, między innymi Kabul i inne większe miasta. Obszary wiejskie wciąż stały w miejscu. Podczas gdy mieszkanki stolicy mogły w krótkich spódniczkach przechadzać się po korytarzach swojej uczelni, rdzenne mieszkanki mniej rozwiniętych terenów wciąż chodziły zakryte od stóp do głów, zajmując się dziesiątką swoich dzieci. W przeciwieństwie do swoich wykształconych koleżanek, nie posiadały podstawowej edukacji, nie znały innego świata i nie przywykły do krytycznego myślenia.

Trudno jest sprzeciwiać się czemuś, jeśli nie zna się żadnej alternatywy. Z kolei jeszcze trudniej jest popierać te alternatywy, jeśli one nas nie dotyczą. Dlaczego mieszkanka ubogiej wsi miała wspierać liberalne rządy króla, skoro te rządy jej nie dotyczyły? Dotyczyły innych, a ona wciąż żyła w tej samej biedzie, w tym samym upodleniu.

Co 30 minut umiera kolejna Afganka

Konserwatyzm i ograniczony zasięg reform - właśnie to przyczyniło się do tego, że po konflikcie ZSRR-Afganistan, mudżahedini, a następnie talibowie tak łatwo pozbawili kobiety swoich praw. Obecnie, ok. 82% Afganek to analfabetki, niemające żadnej edukacji formalnej, pozbawione nawet wizyty u lekarza. Same mają zakaz kształcenia się, więc lekarzami raczej nie zostaną, przez co zawód ten wykonują wyłącznie mężczyźni. Jednocześnie kobieta nie może spotkać się z obcym mężczyzną, przez co wizyta u lekarza to nierealne marzenie. Właśnie to przyczynia się do tego, że co 30 minut w Afganistanie umiera kobieta z powodu powikłań ciąży i braku dostępu do opieki zdrowotnej. Przemoc fizyczna, psychiczna i ekonomiczna to problem aż 90% obywatelek Afganistanu, a 60-80% z nich jest wydawana za mąż siłą. Dość przykre wyniki, szczególnie biorąc pod uwagę, jak wyglądało tamtejsze życie jeszcze 50 lat temu.

Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja

Najważniejsze jednak jest to, żeby zastanowić się, jakie wnioski można wysnuć z tragicznej historii tego azjatyckiego państwa. Interpretacja jest dowolna, natomiast ja chciałabym zwrócić uwagę na dwa aspekty. Pierwszym jest brak edukacji na obszarach wiejskich. Nie nam oceniać skuteczność wprowadzanych reform oraz ich zasięgu. Możemy jednak przypuszczać, że gdyby wszystkie obywatelki – a nie tylko elitarna grupka - otrzymały formalne wykształcenie, fundamentalistom byłoby o wiele trudniej wprowadzać radykalne prawo. Człowiek, który ma wszechstronną wiedzę i stale ją pogłębia, potrafi krytycznie spojrzeć na otaczającą go rzeczywistość. Potrafi myśleć analitycznie. Gdy obrońcy tradycji krzyczeli o tym, że przyznawanie kobietom prawa do rozwodu to upadek cywilizacji, istniały dwie opcje: albo ślepe podążanie za ich postulatami, albo zastanowienie się, czy faktycznie mają rację. Takie dywagacje nie były jednak w głowie kobiecie, która już jako mała dziewczynka była uczona tego, że jej zdanie się nie liczy, przeznaczeniem jest urodzić jak najwięcej dzieci, a nie zajmować się takimi głupotami jak szkoła.

Prawa człowieka to nie PESEL

Kolejną rzeczą jest utwierdzenie w przekonaniu, że „mi się należy”. Prawa człowieka to nie PESEL, który jest przyznany każdemu raz na całe życie - trzeba o nie cały czas dbać i zabiegać. My, polscy milenialsi i pokolenie Z, tak bardzo przywykliśmy do naszej codzienności, że nie wyobrażamy sobie innego życia. Niewielu z nas potrafiłoby przywyknąć do braku wody czy elektryczności. Tak samo niewiele z nas uwierzyłoby w to, że nasze córki mogą zostać pozbawione możliwości nauki czy wykonywania zawodu. Warto więc zadać sobie pytanie – czy mieszkanka Kabulu w latach 70. nie myślała tak samo?

PerTutti - Logo
Helios - Logo
Mediatory - Logo
Miasto Rzeszów - Logo
Spotkania z podróżami - Logo
Rzeszów - Herb